Już któryś raz z kolei o tym trąbię, ale powiem to jeszcze raz w oddzielnym poście o uzależnieniach.
Anoreksja jest uzależnieniem od niejedzenia i nadmiernego wysiłku fizycznego, celem ciągłego spadku wagi. Nikt nie wie, kiedy Anorektyczka będzie dostatecznie zadowolona ze swoich wysiłków. Ona sama pewnie też tego nie wie, dlatego wciąż traci i traci na wadze, czasem kończąc po drugiej stronie...
O tym, jak trudno walczyć z uzależnieniami wie każdy uzależniony. Zwłaszcza ten uzależniony, który w końcu uświadamia sobie istnienie problemu. Im dłużej omija temat i wypiera się, że nie ma żadnego problemu, a odchudzanie jest procesem kontrolowanym lub po prostu ma super szybką przemianę materii i nic na to nie poradzi, tym dłużej tkwi w przekonaniu, że inni się czepiają.
Przecież kto jak kto, ale JA potrafię zapanować nad sobą! Kontroluję się lepiej niż inni. Mam władzę nad sobą i wiem co robię. Przecież tylko się spełniam i dążę do realizacji własnych celów, a inni są słabi.
Takie myślenie jest głęboko zakotwiczone w każdym uzależnionym. Alkoholika panuje nad piciem i przecież w każdej chwili może odstawić wódkę, jeśli będzie chciał. Czekoladoholik wmawia sobie, że lepiej zjeść trzy tabliczki czekolady dziennie niż palić, ale jeśli będzie chciał, to przecież może nie zjeść jej. Pracoholik na wczasach udaje, że odpoczywa, chociaż co chwila zerka w telefon, czy aby na pewno pod jego nieobecność nie dzieje się nic złego w firmie.
Paradoksalnie nie ma zdrowych ludzi... Uzależnić można się dosłownie od wszystkiego. I jedni będą wmawiać innym, że albo nie mają żadnego problemu z uzależnieniem albo ich uzależnienie przecież jest zdrowe.
Każdy ma swoją rację.
piątek, 11 września 2015
poniedziałek, 7 września 2015
Pijana Ana - wodoholizm
Woda - doskonały produkt idealnie wypychający żołądek, jednak pijąc ciągle zimną i z lodem, która jednocześnie pobudza nasz metabolizm, możemy spodziewać się bólów brzucha...
Dlatego bardziej troszczące się o swój organizm Anorektyczki (działające trochę wbrew zasadzie, że lepiej być szczupłym niż zdrowym) oprócz zimniej wody, wybierają też ciepłe płyny mające na celu nieagresywne nasycenie żołądka.
Zaliczyć do nich można: czarną kawę, herbaty (czarna, czerwona, zielona, biała lub inne), zupy niezagęszczane (tylko na bazie wody z dodatkami warzywnymi).
Jak zapewne część z Was może wiedzieć, dobre nawodnienie organizmu sprzyja jego prawidłowemu funkcjonowaniu. To dlatego też Anorektyczka może mieć wrażenie, że funkcjonuje i myśli lepiej będąc chudszą niż grubszą.
Waga nie ma tu aż takiego znaczenia. Po prostu bardzo dobre nawodnienie organizmu poprawia koncentrację, oczyszcza cerę, lepiej wypłukuje toksyny, pomaga utrzymać prawidłową wagę, poprawia samopoczucie i likwiduje zmęczenie.
Całą tajemnica dobrego samopoczucia organizmu tkwi w jego nawodnieniu.
Od teraz zatem Anorektyczki nazywać można zamiennie Wodoholiczkami :) Uzależnienie w uzależnieniu. Incepcja żywieniowa.
Dlatego bardziej troszczące się o swój organizm Anorektyczki (działające trochę wbrew zasadzie, że lepiej być szczupłym niż zdrowym) oprócz zimniej wody, wybierają też ciepłe płyny mające na celu nieagresywne nasycenie żołądka.
Zaliczyć do nich można: czarną kawę, herbaty (czarna, czerwona, zielona, biała lub inne), zupy niezagęszczane (tylko na bazie wody z dodatkami warzywnymi).
Jak zapewne część z Was może wiedzieć, dobre nawodnienie organizmu sprzyja jego prawidłowemu funkcjonowaniu. To dlatego też Anorektyczka może mieć wrażenie, że funkcjonuje i myśli lepiej będąc chudszą niż grubszą.
Waga nie ma tu aż takiego znaczenia. Po prostu bardzo dobre nawodnienie organizmu poprawia koncentrację, oczyszcza cerę, lepiej wypłukuje toksyny, pomaga utrzymać prawidłową wagę, poprawia samopoczucie i likwiduje zmęczenie.
Całą tajemnica dobrego samopoczucia organizmu tkwi w jego nawodnieniu.
Od teraz zatem Anorektyczki nazywać można zamiennie Wodoholiczkami :) Uzależnienie w uzależnieniu. Incepcja żywieniowa.
piątek, 4 września 2015
Ex-Anorektyczka w ciąży
Czy osoba, która przeszła przez piekło Anoreksji, jest w 100% zdrowa?
A czy Alkoholik po terapii już więcej nie popełni swoich błędów?
Jedno i drugie uzależnia. Nawet jeśli pokonamy swoje potwory, nie oznacza to, że one odeszły w niepamięć i już nigdy nas nie będą nękać. To siedzi w głowie. Gdzieś tam głęboko, zakopane pod stosem obiektywnych myśli, wpajanych siłą przez otoczenie lub nas samych... Czekają na słabszy dzień, aby mogły się odezwać...
Pokonać Anę znaczy nauczyć się z nią żyć. Zaakceptować ją i siebie. Pogodzić się ze sobą samym i wyobrażeniem o nas.
Kiedy była Anorektyczka zachodzi w ciążę, tą chcianą, wyczekiwaną albo wręcz odwrotnie - niespodziewaną, odzywają się w niej lęki.
Znów zaczyna bacznie obserwować swoje zmieniające się ciało, nad którym nie da się już zapanować. Stało się. W niej znajduje się nowy, mały człowiek, który chce żyć. Który chce być kochany.
Ex-Anorektycza targana jest myślami... Z jednej strony kocha swoje nienarodzone jeszcze dziecko, chce dla niego jak najlepiej, ale z drugiej strony może mieć cichy żal... Dlaczego? Pojawiają się pytania... Pojawia się złość!
Może być tak, że będzie to okres bardzo trudny do przetrwania, z wieloma dniami i nocami pełnymi łez... Z nieustannym lękiem...
W końcu niektóre z nas w tym czasie muszą ograniczyć ruch do minimum, inne nie muszą. Jeśli należysz do tych, co muszą głównie leżeć, oprócz duszy, cierpi Twoje ciało... Bolą mięśnie... Domagają się swojej dawki sportu...
Jednak najgorsze jest to, że możesz nawet jeść te same ilości jedzenia co przed ciążą, a waga wciąż rośnie... A Ex-Anorektyczka zaczyna wyrywać sobie włosy z głowy! Dlaczego wciąż rosnę i rosnę?? Dlaczego nie mieszczę się w swoje ciuchy, a na ciele zaczął pojawiać się cellulit i inne nierówności???
Ciąża dla Ex-Anorektyczki może być trudna. Może się obawiać bulimii, napadów obżarstwa, powrotu niechcianej wagi...
Aby ciąża nie była taka straszna jak widzą ją Anorektyczki, muszą one umieć pokochać i zaakceptować siebie, aby móc pokochać ten cud w sobie i w pełni pogodzić się z pewnymi wizualnymi kłopotami, a którymi będą mogły powalczyć później w zdrowy sposób.
A dla tych, co mają wątpliwości, że zachodząc w ciążę, będą pochłaniały dzień w dzień lodówkę i na co dzień będą się zajadały słodyczami na potęgę oraz innymi świństwami - uspokajam! Nic takiego się nie dzieje... Waga sobie rośnie, rzeczywiście. W poprzednie ciuchy się zmieścić (głównie dół) też nie jest łatwo, fakt. Jednak żadnych zachcianek w niezdrowych ilościach nie mam. Wręcz przeciwnie - można powiedzieć, że intuicyjnie same wybierzecie to co najlepsze dla Was i dziecka. I wcale nie będziecie się do tego zmuszać ;) A mimo że brzuszek rośnie, miejsca na jedzonko jest jakby mniej - po prostu nie ma miejsca na obżarstwo :)
A czy Alkoholik po terapii już więcej nie popełni swoich błędów?
Jedno i drugie uzależnia. Nawet jeśli pokonamy swoje potwory, nie oznacza to, że one odeszły w niepamięć i już nigdy nas nie będą nękać. To siedzi w głowie. Gdzieś tam głęboko, zakopane pod stosem obiektywnych myśli, wpajanych siłą przez otoczenie lub nas samych... Czekają na słabszy dzień, aby mogły się odezwać...
Pokonać Anę znaczy nauczyć się z nią żyć. Zaakceptować ją i siebie. Pogodzić się ze sobą samym i wyobrażeniem o nas.
Kiedy była Anorektyczka zachodzi w ciążę, tą chcianą, wyczekiwaną albo wręcz odwrotnie - niespodziewaną, odzywają się w niej lęki.
Znów zaczyna bacznie obserwować swoje zmieniające się ciało, nad którym nie da się już zapanować. Stało się. W niej znajduje się nowy, mały człowiek, który chce żyć. Który chce być kochany.
Ex-Anorektycza targana jest myślami... Z jednej strony kocha swoje nienarodzone jeszcze dziecko, chce dla niego jak najlepiej, ale z drugiej strony może mieć cichy żal... Dlaczego? Pojawiają się pytania... Pojawia się złość!
Może być tak, że będzie to okres bardzo trudny do przetrwania, z wieloma dniami i nocami pełnymi łez... Z nieustannym lękiem...
W końcu niektóre z nas w tym czasie muszą ograniczyć ruch do minimum, inne nie muszą. Jeśli należysz do tych, co muszą głównie leżeć, oprócz duszy, cierpi Twoje ciało... Bolą mięśnie... Domagają się swojej dawki sportu...
Jednak najgorsze jest to, że możesz nawet jeść te same ilości jedzenia co przed ciążą, a waga wciąż rośnie... A Ex-Anorektyczka zaczyna wyrywać sobie włosy z głowy! Dlaczego wciąż rosnę i rosnę?? Dlaczego nie mieszczę się w swoje ciuchy, a na ciele zaczął pojawiać się cellulit i inne nierówności???
Ciąża dla Ex-Anorektyczki może być trudna. Może się obawiać bulimii, napadów obżarstwa, powrotu niechcianej wagi...
Aby ciąża nie była taka straszna jak widzą ją Anorektyczki, muszą one umieć pokochać i zaakceptować siebie, aby móc pokochać ten cud w sobie i w pełni pogodzić się z pewnymi wizualnymi kłopotami, a którymi będą mogły powalczyć później w zdrowy sposób.
A dla tych, co mają wątpliwości, że zachodząc w ciążę, będą pochłaniały dzień w dzień lodówkę i na co dzień będą się zajadały słodyczami na potęgę oraz innymi świństwami - uspokajam! Nic takiego się nie dzieje... Waga sobie rośnie, rzeczywiście. W poprzednie ciuchy się zmieścić (głównie dół) też nie jest łatwo, fakt. Jednak żadnych zachcianek w niezdrowych ilościach nie mam. Wręcz przeciwnie - można powiedzieć, że intuicyjnie same wybierzecie to co najlepsze dla Was i dziecka. I wcale nie będziecie się do tego zmuszać ;) A mimo że brzuszek rośnie, miejsca na jedzonko jest jakby mniej - po prostu nie ma miejsca na obżarstwo :)
wtorek, 1 września 2015
Anoreksja to nie rak!
Od momentu pojawienia się mojego filmu Dzień z życia Anorektyczki w sieci szum dotyczący nie mija. Pod filmem pojawia się cała masa hejtów, sugerująca, że wie doskonale czym jest Anoreksja, a ja jestem ignorantką, która nigdy przez nią nie przechodziła.
Dziękuję Wam bardzo.
Jednak na uwagę zasługują komentarze linczujące mnie, że robię parodię z poważnej choroby na miarę raka złośliwego! Nie powiem - trochę mnie to wmurowało... Niezłe porównanie... Zastanawiam się jak na to wpadliście. Może medycyny ani psychologii nie studiowałam, jednak z tego co mi wiadomo to różnica między nowotworem a chorobą na tle psychicznym jest spora...
Ale rozumiem, że część z Was tego nie wie, dlatego czuję się w obowiązku przedstawić Wam tą różnicę.
Anoreksja jest chorobą uzależnieniem, czasem wyborem, czasem konsekwencją pewnych przyczyn. Siedzi w głowie i daje mylny obraz własnej osoby jako wiecznie grubej, choć kości mogą wystawać na pierwszy rzut oka...
Rak jest niezależnym od nas nowotworem, chorobą onkologiczną, której nie wyleczy żadna terapia psychologiczna, ani indywidualna, ani grupowa.
Więc jeśli ktoś mi mówi czy pisze tego typu opinie, zalecam wpierw zgłębić temat, choć odrobinę. Bo rzucać opiniami i mądrzyć się w sieci każdy potrafi, ale żeby wcześniej zerknąć tu i tam celem zrozumienia tematu, to już się Wam "tyłka" ruszyć nie chce.
Gratuluję!
Im więcej takich leni, tym inteligentniejsza nasza Polska!
Dziękuję Wam bardzo.
Jednak na uwagę zasługują komentarze linczujące mnie, że robię parodię z poważnej choroby na miarę raka złośliwego! Nie powiem - trochę mnie to wmurowało... Niezłe porównanie... Zastanawiam się jak na to wpadliście. Może medycyny ani psychologii nie studiowałam, jednak z tego co mi wiadomo to różnica między nowotworem a chorobą na tle psychicznym jest spora...
Ale rozumiem, że część z Was tego nie wie, dlatego czuję się w obowiązku przedstawić Wam tą różnicę.
Po pierwsze i chyba najważniejsze!!!!!!!!!!!!!!!
Anoreksja jest chorobą uzależnieniem, czasem wyborem, czasem konsekwencją pewnych przyczyn. Siedzi w głowie i daje mylny obraz własnej osoby jako wiecznie grubej, choć kości mogą wystawać na pierwszy rzut oka...
Rak jest niezależnym od nas nowotworem, chorobą onkologiczną, której nie wyleczy żadna terapia psychologiczna, ani indywidualna, ani grupowa.
Więc jeśli ktoś mi mówi czy pisze tego typu opinie, zalecam wpierw zgłębić temat, choć odrobinę. Bo rzucać opiniami i mądrzyć się w sieci każdy potrafi, ale żeby wcześniej zerknąć tu i tam celem zrozumienia tematu, to już się Wam "tyłka" ruszyć nie chce.
Gratuluję!
Im więcej takich leni, tym inteligentniejsza nasza Polska!
sobota, 6 czerwca 2015
Jesteś za chuda!
Na wyspach Brytyjskich zawrzało! A dlaczego? Wszystko za sprawą zdjęcia promującego najnowszą kolekcję ubrań domu mody Yves Saint Laurent!
Dom mody YSL swoją najnowszą kolekcję chciał promować poniższym zdjęciem:
Odbiorcy kampanii zamiast skupić się na kreacji, ich wzrok padał na modelkę - to ona stała się najważniejszym punktem całej kampanii. Niestety, nie dość poprawnym wg. brytyjczyków...
Modelka ich okiem jest za chuda, wręcz wygłodzona, wystają jej żebra, nie ma różnicy między grubością uda, kolana czy łydki... Wydaje się być chora.
Urząd Reklamacji Rynku Reklamowego uznał modelkę za chorą i niedożywioną. Sama reklama jest nieodpowiedzialną promocją anoreksji, dlatego została ocenzurowana na wyspach brytyjskich.
Uznano, że to zdjęcie ma okropny wpływ na osoby, chorujące na bulimię i anoreksję, których liczba w ciągu ostatnich trzech lat się podwoiła!
Zdaniem osób chorujących na anoreksję czy bulimię, zobaczenie takiego zdjęcia jest dodatkową motywacją do jeszcze większej utraty kilogramów. Rodzi się swoista konkurencja na bycie jeszcze szczuplejszą, bo skoro w mediach promuje się taki wygląd, to znaczy, że jest on powszechnie akceptowany, a modelka ma prawidłowe wymiary i wcale nie jest za chuda.
YSL na swoją obronę podaje, ze inne marki już wcześniej pokazywały bardzo szczupłe modelki i nie wywołało to żadnego skandalu.
"Media i to co kreują to tylko świat fantazji, który ma upiększać nasze życie, ale to zdjecie nie ma z tym nic wspólnego" - mówi była redaktor naczelna Marie-Claire.
A jaka jest Wasza opinia na ten temat?
Czy rzeczywiście modelka jest za chuda, a ocenzurowanie reklamy i ogólny szum wpłynie negatywnie na kampanię YSL?
Czy może wręcz odwrotnie - taki skandal lepiej wypromuje markę?
Dom mody YSL swoją najnowszą kolekcję chciał promować poniższym zdjęciem:
Odbiorcy kampanii zamiast skupić się na kreacji, ich wzrok padał na modelkę - to ona stała się najważniejszym punktem całej kampanii. Niestety, nie dość poprawnym wg. brytyjczyków...
Modelka ich okiem jest za chuda, wręcz wygłodzona, wystają jej żebra, nie ma różnicy między grubością uda, kolana czy łydki... Wydaje się być chora.
Urząd Reklamacji Rynku Reklamowego uznał modelkę za chorą i niedożywioną. Sama reklama jest nieodpowiedzialną promocją anoreksji, dlatego została ocenzurowana na wyspach brytyjskich.
Uznano, że to zdjęcie ma okropny wpływ na osoby, chorujące na bulimię i anoreksję, których liczba w ciągu ostatnich trzech lat się podwoiła!
Zdaniem osób chorujących na anoreksję czy bulimię, zobaczenie takiego zdjęcia jest dodatkową motywacją do jeszcze większej utraty kilogramów. Rodzi się swoista konkurencja na bycie jeszcze szczuplejszą, bo skoro w mediach promuje się taki wygląd, to znaczy, że jest on powszechnie akceptowany, a modelka ma prawidłowe wymiary i wcale nie jest za chuda.
YSL na swoją obronę podaje, ze inne marki już wcześniej pokazywały bardzo szczupłe modelki i nie wywołało to żadnego skandalu.
"Media i to co kreują to tylko świat fantazji, który ma upiększać nasze życie, ale to zdjecie nie ma z tym nic wspólnego" - mówi była redaktor naczelna Marie-Claire.
A jaka jest Wasza opinia na ten temat?
Czy rzeczywiście modelka jest za chuda, a ocenzurowanie reklamy i ogólny szum wpłynie negatywnie na kampanię YSL?
Czy może wręcz odwrotnie - taki skandal lepiej wypromuje markę?
czwartek, 21 maja 2015
Anorexia - your friend for life!
Z Anoreksją jest jak z dobrym przyjacielem - będzie z Tobą niezależnie od tego czy jest dobrze czy źle. Po prostu jest. A że jest toksyczna... No cóż, my ludzie mamy tendencję do przebywania w toksycznych otoczeniach, związkach, czasem nawet rodzinach.
Czasem zastanawiam się nad pojęciem PATOLOGII w odniesieniu do Anoreksji. Coraz częściej odchodzi się już od tego słowa o pejoratywnym brzmieniu i łagodzi się je poprzez DYSFUNKCJĘ SPOŁECZNĄ. Niemniej jednak to wciąż ta sama definicja, mówiąca o pewnych zachowaniach odbiegających od ogólnie przyjętych norm.
Kto decyduje o normach? Kodeksy prawne. Jednak Anoreksja nie występuje w żadnych kodeksach. O Anoreksji mówią ludzie, a nie przepisy.
Możemy ją rozpatrywać pod kątem PATOLOGII jako jednostkę chorobową czyli stan odmienny od zdrowego. Zdrowe ciało i umysł powinny charakteryzować się umiarem i dobrem dla człowieka.
Anoreksja wydaje się stanem odmiennym od zdrowego. Każdy zdrowy organizm, aby żyć i funkcjonować, musi się odżywiać. Jeżeli świadomie nie przyjmujemy pożywienia, odmawiamy sobie życia.
Oczywiście nikt z przegłodzenia zaraz nie umarł! Czasem dni, tygodnie, a nawet miesiące mogą nam pomóc. I nie tylko w przypadku nadwagi. Taka "głodówka" wspomaga koncentrację i chęć działania. Przemyślanie głodzenie się czyli zmiana diety na lekką jest dobra.
Ale jak to jest z Anoreksją?
Jeśli raz wpadniemy w wir Anorektycznego stylu życia, wyrwanie się z niego nie jest łatwo o czym można przeczytać TU. Nawet jeśli przejdziemy przez to piekło, lepiej lub gorzej, okazuje się, że Ana siedzi w nas tak głęboko, że nie da się jej po prostu wyrzucić.
Jak przyjaciel, który nawet jeśli wydrzesz się na niego, zostanie, Ana siedzi z Tobą. Różnica jest taka, że Ana nie chce Ci pomóc. Ana Cię niszczy, a Ty jej na to pozwalasz, bo zaczynasz widzieć siebie jej oczami.
Byłe Anorektyczki, które mają chorobę już za sobą, wiedzą, o czym mówię. Jak starzy alkoholicy nosimy w sobie tego szczeniaka, który ma trzymać nas od alkoholu. Tylko, że nasz "szczeniaczek" jest w nas samych, w naszych głowach.
To taki toksyczny przyjaciel na całe życie, z którego istnieniem musimy się pogodzić. I jeśli szepce nam do ucha teksty, o tym jak bardzo jesteśmy grube, spojrzymy prawdzie w oczy czyli przejrzyjmy się w oczach najbliższych. Tu znajdziemy nasze prawdziwe oblicze.
To trudne, ale nie niemożliwe. Warte podjęcia walki. Dla siebie. Dla najbliższych.
Czasem zastanawiam się nad pojęciem PATOLOGII w odniesieniu do Anoreksji. Coraz częściej odchodzi się już od tego słowa o pejoratywnym brzmieniu i łagodzi się je poprzez DYSFUNKCJĘ SPOŁECZNĄ. Niemniej jednak to wciąż ta sama definicja, mówiąca o pewnych zachowaniach odbiegających od ogólnie przyjętych norm.
Kto decyduje o normach? Kodeksy prawne. Jednak Anoreksja nie występuje w żadnych kodeksach. O Anoreksji mówią ludzie, a nie przepisy.
Możemy ją rozpatrywać pod kątem PATOLOGII jako jednostkę chorobową czyli stan odmienny od zdrowego. Zdrowe ciało i umysł powinny charakteryzować się umiarem i dobrem dla człowieka.
Anoreksja wydaje się stanem odmiennym od zdrowego. Każdy zdrowy organizm, aby żyć i funkcjonować, musi się odżywiać. Jeżeli świadomie nie przyjmujemy pożywienia, odmawiamy sobie życia.
Oczywiście nikt z przegłodzenia zaraz nie umarł! Czasem dni, tygodnie, a nawet miesiące mogą nam pomóc. I nie tylko w przypadku nadwagi. Taka "głodówka" wspomaga koncentrację i chęć działania. Przemyślanie głodzenie się czyli zmiana diety na lekką jest dobra.
Ale jak to jest z Anoreksją?
Jeśli raz wpadniemy w wir Anorektycznego stylu życia, wyrwanie się z niego nie jest łatwo o czym można przeczytać TU. Nawet jeśli przejdziemy przez to piekło, lepiej lub gorzej, okazuje się, że Ana siedzi w nas tak głęboko, że nie da się jej po prostu wyrzucić.
Jak przyjaciel, który nawet jeśli wydrzesz się na niego, zostanie, Ana siedzi z Tobą. Różnica jest taka, że Ana nie chce Ci pomóc. Ana Cię niszczy, a Ty jej na to pozwalasz, bo zaczynasz widzieć siebie jej oczami.
Byłe Anorektyczki, które mają chorobę już za sobą, wiedzą, o czym mówię. Jak starzy alkoholicy nosimy w sobie tego szczeniaka, który ma trzymać nas od alkoholu. Tylko, że nasz "szczeniaczek" jest w nas samych, w naszych głowach.
To taki toksyczny przyjaciel na całe życie, z którego istnieniem musimy się pogodzić. I jeśli szepce nam do ucha teksty, o tym jak bardzo jesteśmy grube, spojrzymy prawdzie w oczy czyli przejrzyjmy się w oczach najbliższych. Tu znajdziemy nasze prawdziwe oblicze.
To trudne, ale nie niemożliwe. Warte podjęcia walki. Dla siebie. Dla najbliższych.
środa, 15 kwietnia 2015
DOJRZAŁA ANOREKSJA 40+
Jeśli myślisz, że na Anę cierpią tylko młode osoby, to jesteś w błędzie.
Przez nagonkę mediów na idealne, szczupłe i wysportowane ciało coraz więcej dojrzałych kobiet daje wciągnąć się w wir niekończącej się pogoni za marzeniem o byciu gorącą 40-tką, 50-tką czy 60-tką!
Sprawdź czy i Ty nie masz w swoim otoczeniu kobiet, które obsesyjnie dążą do perfekcji, której i tak nie ma. Perfekcyjny to jest Photoshop. I tyle w tym temacie.
A na co warto zwrócić uwagę, by przekonać się czy ktoś z naszego otoczenia nie cierpi na Anoreksję i nie chce się do tego przed sobą ani nikim innym przyznać? Poniżej kilka symptomów, które powinny zwrócić naszą uwagę:
Te i inne wyżej nie wymienione mogą dać nam wiele do myślenia. Jeśli mamy jeszcze jakikolwiek wpływ na tą osobą (o co ciężko - bo przecież jest już dorosła i sama wie co dla niej najlepsze) - spróbujcie jej pomóc. Nie bądźcie bierni, bo Anoreksja nieleczona i nierozpoznana przez chorującego (tzn. osoba cierpiąca na Anę i nie potrafiąca się do tego przyznać) spowoduje, że będzie ona będzie dalej w to brnąć.
Przez nagonkę mediów na idealne, szczupłe i wysportowane ciało coraz więcej dojrzałych kobiet daje wciągnąć się w wir niekończącej się pogoni za marzeniem o byciu gorącą 40-tką, 50-tką czy 60-tką!
Sprawdź czy i Ty nie masz w swoim otoczeniu kobiet, które obsesyjnie dążą do perfekcji, której i tak nie ma. Perfekcyjny to jest Photoshop. I tyle w tym temacie.
A na co warto zwrócić uwagę, by przekonać się czy ktoś z naszego otoczenia nie cierpi na Anoreksję i nie chce się do tego przed sobą ani nikim innym przyznać? Poniżej kilka symptomów, które powinny zwrócić naszą uwagę:
- agresja,
- rozdrażnienie,
- wzmożona aktywność fizyczna,
- porównywania siebie do innych,
- krytykowanie osób z nadwagą,
- rozmowy z młodszymi i sprawdzanie swojej atrakcyjności w oczach młodszych,
- gadanie o gubieniu kilogramów,
- gadanie o dietach, niejedzeniu, braku apetytu,
- nadmierne spędzanie czasu przed lustrem,
- częste ważenie się i/lub mierzenie,
- wyalienowanie,
- wieczny brak czasu,
- nadmierny egoizm i komunikaty w stylu "JA".
Te i inne wyżej nie wymienione mogą dać nam wiele do myślenia. Jeśli mamy jeszcze jakikolwiek wpływ na tą osobą (o co ciężko - bo przecież jest już dorosła i sama wie co dla niej najlepsze) - spróbujcie jej pomóc. Nie bądźcie bierni, bo Anoreksja nieleczona i nierozpoznana przez chorującego (tzn. osoba cierpiąca na Anę i nie potrafiąca się do tego przyznać) spowoduje, że będzie ona będzie dalej w to brnąć.
EA
Subskrybuj:
Posty (Atom)









