Żyjemy w świecie, w którym wszystko ma swoją nazwę.
A jeśli jej nie ma, spokojnie, to tylko kwestia czasu, aby za chwilę zostało to nazwane, opatentowane i aby móc na tym zarobić!
Jednak nie o tym dziś stricte będę pisać. W końcu kij z tym. Skupmy się na nas jako ludziach i na problemie bigoreksji.
Co to jest BIGOREKSJA?
Kolejne uzależnienie od wyglądu, od wizerunku. Osoba cierpiąca na bigoreksję ma wrażenie, że jej ciało ma wciąż za mało masy mięśniowej, a za dużo tłuszczowej. Do tego strasznie się boi, że jak nie będzie intensywnie i dużo trenować oraz stosować odpowiedniej diety, to cała praca pójdzie na marne. To takie błędne koło jak w przypadku każdej choroby siedzącej gdzieś tam głęboko w naszej głowie.
Kocham sport - czym mam problem?
Nie, bez przesady. Sama uwielbiam sport. Dla mnie to forma odstresowania, odreagowania. A fajnym efektem ubocznym są mięśnie, które lubię ;) Ale jak nie mam czasu (wiadomo - dziecko pochłania mnóstwo pracy i czasu) to się nie tnę :P PO prostu potrenuję innego dnia i już. Jednak jeśli brak sportu wpędza Cię w irracjonalne dla Ciebie lęki, możesz zacząć się zastanawiać z czego to wynika.
Jak sobie z tym radzić?
Zachowaj spokój. Problem jest dość złożony. Można próbować pomóc sobie samemu, jeśli jesteśmy dość silni, może być potrzebna pomoc z zewnątrz. Każdy z nas jest inny.
Jeśli chcesz pogadać, zapraszam do maila. Postaram Ci się pomóc uporządkować i uschematyzować to, co siedzi w Twojej głowie. Razem znajdziemy odpowiedzi ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ana. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 27 czerwca 2016
sobota, 25 czerwca 2016
Pregoreksja - dlaczego nie?
Jak już pisałam wcześniej - raz wpadniemy w sidła Any, siedzimy albo ona w nas już w zasadzie do końca życia, ale...
...ale jestem stanowczo PRZECIW anoreksji w ciąży! A tym jest właśnie PREGOREKSJA.
Dlaczego mimo, że dalej bałam się przytyć, pozwoliłam swojemu organizmowi i ciału na dobrowolne zwiększenie masy ciała?
Kochane moje,
same sobie róbcie co chcecie! Dla mnie możecie się zagłodzić na śmierć, jeśli takie macie marzenie! Jednak, jeśli decydujesz się na dziecko, pamiętaj: przestajesz być dzieckiem, stajesz się dorosłą osobą, która odpowiada już nie tylko za siebie, ale za drugą osobę (koniec syndromu Piotrusia Pana)!
A ta druga osoba jeszcze nie potrafi walczyć o siebie! W pewnym stopniu potrafi, co my ciężarne odczuwamy jako złe samopoczucie, mdłości, senność na początku. W końcu dla naszego organizmu nasze dziecko na początku jest ciałem obcym, które zagnieżdża się w nas. Stąd reakcje obronne organizmu. Stąd pierwszy i ostatni trymestr są dla nas czasem dość masakryczne.
Tak czy owak - decyzja o dziecku to wzięcie na siebie tego wszystkiego, takim jakim jest. A wierzcie mi, to i tak jest nic w porównaniu z tym, co Was czeka po urodzeniu. Na to Kochane, jeśli to Wasze pierwsze dziecko w dużej mierze psychicznie możecie być tak samo psychicznie nie przygotowane jak i ja. Niestety, społeczeństwo w żaden sposób nas nie wspiera i ostatecznie zostajemy z tym wszystkim same. Z naszymi myślami. Czasem destrukcyjnymi.
Wracając do meritum - nadmierna dbałość o sylwetkę, redukcja posiłków, kiedy organizmy (Twój i dziecka) się tego domagają (chodzi o realny głód, a nie obżeranie się, bo jestem w ciąży to mogę i muszę nawet jeść za dwoje - bo to są mity!) to najkrótsze drogi do zafundowania swojemu dziecku chorób, niedomagań, problemów zdrowotnych. Mogą też doprowadzić do śmierci maleństwa. Jeśli macie to wszystko w dupie - to nie udawajcie dorosłych, tylko odpuśćcie sobie macierzyństwo.
Ja w czasie ciąży odżywiałam się z zgodnie z tym, co podpowiadał mi organizm. I paradoksalnie wcale nie miałam żadnych zachcianek. Stad też na początku nie wiedziałam, że w ogóle jestem w ciąży. I paradoksalnie samoczynnie bardziej smakowała mi zdrowsza i lżejsza kuchnia.
W kwestii sportu musiałam sobie sporo odpuścić. W połowie były pewne problemy, bałam się ryzykować cudzym zdrowiem i życiem. Czy było mi łatwo? Nie było! Z dnia na dzień widzisz jak robisz się grubsza i grubsza i nic z tym zrobić nie możesz! I kupujesz większe i większe ciuchy! Masz do siebie obrzydzenie! Ale...
...ale mam też myśl, że lubię swobodę to pewnie i moje maleństwo chce mieć tam dużo miejsca. Dbałam o to, by malutkiej było wygodnie i dobrze. Nosiłam luźne ubrania, choć też nie musiałam. Starałam się w miarę możliwości odpoczywać, ale dla kogoś z wiecznym adhd i powerem to coś strasznego. Nie poddałam się. I urodziłam śliczną i zdrową córeczkę w tym roku!
Urodziłam w styczniu. Bilans końcowy wyglądał tak, że mimo iż stosowałam bardzo umiarkowany sport pod koniec ciąży (bóle kręgosłupa i nóg były tak nieznośne, że musiałam coś już robić), jadłam jak podpowiadał mi organizm (ale się nie przejadałam) to byłam na plusie 31 kg więcej! Masakra!
A po wyjściu ze szpitala zeszło ze mnie raptem 7 kg... Nieźle co?
Czy byłam załamana? Oczywiście!
Wszystko Cię boli. Nie odnajdujesz się w nowej roli! Nie możesz się ruszać (cc). Masz prawie 2 miesiące baby bluesa. Zero wsparcia psychicznego na miejscu. Ale...
...ale dalej się nie poddałam! Cholernie bolało, jednak po ok. 1,5 miesiąca od urodzenia młodej zaczęłam treningi. Najpierw delikatne, bez obciążania brzucha, rany. Z pomocą stołu, krzesła, ściany. Wszystko bolało jak cholera! Jesteś nie wyspana, obolała, życie wywrócone do góry nogami. Jednak co wieczór czekałam na to, aż Łukasz wróci wieczorem, weźmie ode mnie małą a sama czy pół godziny czy godzinę walczyłam ze sobą i swoimi słabościami.
W końcu po upływie 2 miesięcy i 18 dni udało mi się nie odczuwać bólu na linii cięcia! Jakaż była moja radość! Mogłam sobie narzucić wyższe tempo!
I młoda nie ma jeszcze pół roku, a ja mam wagę taką jak przed ciążą! Da się! Nic za darmo! Ciężka praca, cierpliwość i systematyczność. To klucze do każdego sukcesu!
...ale jestem stanowczo PRZECIW anoreksji w ciąży! A tym jest właśnie PREGOREKSJA.
Dlaczego mimo, że dalej bałam się przytyć, pozwoliłam swojemu organizmowi i ciału na dobrowolne zwiększenie masy ciała?
Kochane moje,
same sobie róbcie co chcecie! Dla mnie możecie się zagłodzić na śmierć, jeśli takie macie marzenie! Jednak, jeśli decydujesz się na dziecko, pamiętaj: przestajesz być dzieckiem, stajesz się dorosłą osobą, która odpowiada już nie tylko za siebie, ale za drugą osobę (koniec syndromu Piotrusia Pana)!
A ta druga osoba jeszcze nie potrafi walczyć o siebie! W pewnym stopniu potrafi, co my ciężarne odczuwamy jako złe samopoczucie, mdłości, senność na początku. W końcu dla naszego organizmu nasze dziecko na początku jest ciałem obcym, które zagnieżdża się w nas. Stąd reakcje obronne organizmu. Stąd pierwszy i ostatni trymestr są dla nas czasem dość masakryczne.
Tak czy owak - decyzja o dziecku to wzięcie na siebie tego wszystkiego, takim jakim jest. A wierzcie mi, to i tak jest nic w porównaniu z tym, co Was czeka po urodzeniu. Na to Kochane, jeśli to Wasze pierwsze dziecko w dużej mierze psychicznie możecie być tak samo psychicznie nie przygotowane jak i ja. Niestety, społeczeństwo w żaden sposób nas nie wspiera i ostatecznie zostajemy z tym wszystkim same. Z naszymi myślami. Czasem destrukcyjnymi.
Wracając do meritum - nadmierna dbałość o sylwetkę, redukcja posiłków, kiedy organizmy (Twój i dziecka) się tego domagają (chodzi o realny głód, a nie obżeranie się, bo jestem w ciąży to mogę i muszę nawet jeść za dwoje - bo to są mity!) to najkrótsze drogi do zafundowania swojemu dziecku chorób, niedomagań, problemów zdrowotnych. Mogą też doprowadzić do śmierci maleństwa. Jeśli macie to wszystko w dupie - to nie udawajcie dorosłych, tylko odpuśćcie sobie macierzyństwo.
Ja w czasie ciąży odżywiałam się z zgodnie z tym, co podpowiadał mi organizm. I paradoksalnie wcale nie miałam żadnych zachcianek. Stad też na początku nie wiedziałam, że w ogóle jestem w ciąży. I paradoksalnie samoczynnie bardziej smakowała mi zdrowsza i lżejsza kuchnia.
W kwestii sportu musiałam sobie sporo odpuścić. W połowie były pewne problemy, bałam się ryzykować cudzym zdrowiem i życiem. Czy było mi łatwo? Nie było! Z dnia na dzień widzisz jak robisz się grubsza i grubsza i nic z tym zrobić nie możesz! I kupujesz większe i większe ciuchy! Masz do siebie obrzydzenie! Ale...
...ale mam też myśl, że lubię swobodę to pewnie i moje maleństwo chce mieć tam dużo miejsca. Dbałam o to, by malutkiej było wygodnie i dobrze. Nosiłam luźne ubrania, choć też nie musiałam. Starałam się w miarę możliwości odpoczywać, ale dla kogoś z wiecznym adhd i powerem to coś strasznego. Nie poddałam się. I urodziłam śliczną i zdrową córeczkę w tym roku!
![]() |
A po wyjściu ze szpitala zeszło ze mnie raptem 7 kg... Nieźle co?
Czy byłam załamana? Oczywiście!
Wszystko Cię boli. Nie odnajdujesz się w nowej roli! Nie możesz się ruszać (cc). Masz prawie 2 miesiące baby bluesa. Zero wsparcia psychicznego na miejscu. Ale...
...ale dalej się nie poddałam! Cholernie bolało, jednak po ok. 1,5 miesiąca od urodzenia młodej zaczęłam treningi. Najpierw delikatne, bez obciążania brzucha, rany. Z pomocą stołu, krzesła, ściany. Wszystko bolało jak cholera! Jesteś nie wyspana, obolała, życie wywrócone do góry nogami. Jednak co wieczór czekałam na to, aż Łukasz wróci wieczorem, weźmie ode mnie małą a sama czy pół godziny czy godzinę walczyłam ze sobą i swoimi słabościami.
W końcu po upływie 2 miesięcy i 18 dni udało mi się nie odczuwać bólu na linii cięcia! Jakaż była moja radość! Mogłam sobie narzucić wyższe tempo!
I młoda nie ma jeszcze pół roku, a ja mam wagę taką jak przed ciążą! Da się! Nic za darmo! Ciężka praca, cierpliwość i systematyczność. To klucze do każdego sukcesu!
piątek, 8 stycznia 2016
Spokój Anorektyczki
Czy patrząc na Anorektyczkę nie wydaje Wam się ona oazą spokoju?
Obserwując zdjęcia Anorektyczek w sieci wyczuwam od nich spokój, pokorę, siłę, lekkość...
Sama oglądając swoje zdjęcia sprzed kilku lat też mam takie odczucia...
A jak to jest na prawdę?
Anorektyczka nie jest osobą wybuchową, przynajmniej nie w oczach społeczeństwa, wśród ludzi. Nie może sobie pozwolić na brak opanowania. Przecież to takie nieprofesjonalne. A przecież ona jest profesjonalistką w każdym calu. Wie czego chce i do tego dąży niestrudzenie.
Oczywiście - jest też człowiekiem, nie robotem, chociaż pozornie mechanizm jej działania przypomina naturę robota... A skoro jest istotą żywą, ma uczucia, które gdzieś musi uwolnić. Niemniej jednak nie pozwala sobie na takie nietaktowne zachowania publicznie. A jeśli już do takiego stopnia zostanie wyprowadzona z równowagi, korzystając ze swoich umiejętności aktorskich oraz szerokiej gamy masek strategicznie ucina dyskusję, dając do zrozumienia drugiej stronie, że nie warto było zaczynać takiej czy innej dyskusji na forum... Nie warto, bo opozycja wychodzi na debila, na własne życzenie zresztą.
Tak - Anorektyczki są dobrymi strategami. Muszą być w tym dobre, inaczej nie byłyby w miejscu, w jakim się znajdują. Tylko myśląc i działając wg. starannie obranej strategii są w stanie piąć się po stopniach w górę. Do realizacji swoich celów.
Poza tym ten bijący od nich spokój ma za zadanie uciszyć otoczenie, bo przecież wszystko jest w porządku. Nikt nie mdleje, nie trzyma się ściany, nie opuszcza w nauce czy pracy - nikt nie cierpi. Zatem wszystko musi być w jak najlepszym porządku.
Spokój uspokaja samą Anorektyczkę, spokój uspokaja otoczenie.
Obserwując zdjęcia Anorektyczek w sieci wyczuwam od nich spokój, pokorę, siłę, lekkość...
Sama oglądając swoje zdjęcia sprzed kilku lat też mam takie odczucia...
A jak to jest na prawdę?
Anorektyczka nie jest osobą wybuchową, przynajmniej nie w oczach społeczeństwa, wśród ludzi. Nie może sobie pozwolić na brak opanowania. Przecież to takie nieprofesjonalne. A przecież ona jest profesjonalistką w każdym calu. Wie czego chce i do tego dąży niestrudzenie.
Oczywiście - jest też człowiekiem, nie robotem, chociaż pozornie mechanizm jej działania przypomina naturę robota... A skoro jest istotą żywą, ma uczucia, które gdzieś musi uwolnić. Niemniej jednak nie pozwala sobie na takie nietaktowne zachowania publicznie. A jeśli już do takiego stopnia zostanie wyprowadzona z równowagi, korzystając ze swoich umiejętności aktorskich oraz szerokiej gamy masek strategicznie ucina dyskusję, dając do zrozumienia drugiej stronie, że nie warto było zaczynać takiej czy innej dyskusji na forum... Nie warto, bo opozycja wychodzi na debila, na własne życzenie zresztą.
Tak - Anorektyczki są dobrymi strategami. Muszą być w tym dobre, inaczej nie byłyby w miejscu, w jakim się znajdują. Tylko myśląc i działając wg. starannie obranej strategii są w stanie piąć się po stopniach w górę. Do realizacji swoich celów.
Poza tym ten bijący od nich spokój ma za zadanie uciszyć otoczenie, bo przecież wszystko jest w porządku. Nikt nie mdleje, nie trzyma się ściany, nie opuszcza w nauce czy pracy - nikt nie cierpi. Zatem wszystko musi być w jak najlepszym porządku.
Spokój uspokaja samą Anorektyczkę, spokój uspokaja otoczenie.
poniedziałek, 4 stycznia 2016
Czerwona bransoletka
Znakiem rozpoznawczym Motylków jest Czerwona bransoletka, noszona na prawym nadgarstku. Jeśli ktoś nosi fioletową, może się identyfikować z Mią (czyli Bulimią).
I na tym można byłoby skończyć ten post. Większej filozofii nie ma, tylko że kiedy ja wpadłam w sidła Any, nawet nie pomyślałam o jakiejkolwiek symbolice czy nawet grupie wsparcia. Ogólnie to wychodzi na to, że Anorektyczką jest się przez przypadek lub świadomie.
Przez przypadek - gorzej. Bo wpadasz i nawet nie wiesz, że wpadłaś. PO prostu - jesteś w jakimś chorym kręgu, w którym widzisz siebie jako osobę otyłą, tłustą, obleśną. Masz obrzydzenie do siebie. Do jedzenia. Do innych otyłych też! Tylko, że inni nie wydają Ci się tak grubi jak Ty sama. Tak się na tym koncentrujesz, że do głowy Ci nie przyjdzie, aby w necie siedzieć i szperać informacji nt. Anoreksji. Bo przecież Ciebie to nawet nie dotyczy. Ty masz swoje cele. Swoje marzenia. Do których dążysz. Swoje problemy. Z jakimi walczysz.
Jakaś tam czerwona bransoletka czy Thinspiracje? Nawet o tym nie pomyślisz.
Świadomie - czyli masz na tyle dosyć swojej tuszy (prawdziwej lub wyimaginowanej), że świadomie próbujesz wpaść w Anoreksję. Z różnym skutkiem. Stąd Otyłe Anorektyczki. Czyli dziewczyny, które marzą, że pewnego pięknego dnia od oglądania tych thinspiracji, noszenia czerwonej bransoletki, utożsamiania się z motylkami i wypowiadania na forach zaczną chudnąć... Jednym się udaje, innym nie. Ale tak czy siak - próbują. Karają się za niesubordynację. Chociaż bądźmy szczerzy - te dziewczynki to raczej takie hejterki, które chcą, ale nie mogą. I dlatego piszą takie bzdury po sieci. W nerwach, że siedząc przed komputerem nie chudną.
Zatem te atrybuty Anorektyczek powstały chyba bardziej z myślą o tym, które potrzebują jakiś dowodów, jakieś pomocy z zewnątrz, aby móc wejść w ramiona choroby.
Chory "normalnie" nie myśli o takich pierdołach. Po prostu jest chory.
I na tym można byłoby skończyć ten post. Większej filozofii nie ma, tylko że kiedy ja wpadłam w sidła Any, nawet nie pomyślałam o jakiejkolwiek symbolice czy nawet grupie wsparcia. Ogólnie to wychodzi na to, że Anorektyczką jest się przez przypadek lub świadomie.
Przez przypadek - gorzej. Bo wpadasz i nawet nie wiesz, że wpadłaś. PO prostu - jesteś w jakimś chorym kręgu, w którym widzisz siebie jako osobę otyłą, tłustą, obleśną. Masz obrzydzenie do siebie. Do jedzenia. Do innych otyłych też! Tylko, że inni nie wydają Ci się tak grubi jak Ty sama. Tak się na tym koncentrujesz, że do głowy Ci nie przyjdzie, aby w necie siedzieć i szperać informacji nt. Anoreksji. Bo przecież Ciebie to nawet nie dotyczy. Ty masz swoje cele. Swoje marzenia. Do których dążysz. Swoje problemy. Z jakimi walczysz.
Jakaś tam czerwona bransoletka czy Thinspiracje? Nawet o tym nie pomyślisz.
Świadomie - czyli masz na tyle dosyć swojej tuszy (prawdziwej lub wyimaginowanej), że świadomie próbujesz wpaść w Anoreksję. Z różnym skutkiem. Stąd Otyłe Anorektyczki. Czyli dziewczyny, które marzą, że pewnego pięknego dnia od oglądania tych thinspiracji, noszenia czerwonej bransoletki, utożsamiania się z motylkami i wypowiadania na forach zaczną chudnąć... Jednym się udaje, innym nie. Ale tak czy siak - próbują. Karają się za niesubordynację. Chociaż bądźmy szczerzy - te dziewczynki to raczej takie hejterki, które chcą, ale nie mogą. I dlatego piszą takie bzdury po sieci. W nerwach, że siedząc przed komputerem nie chudną.
Zatem te atrybuty Anorektyczek powstały chyba bardziej z myślą o tym, które potrzebują jakiś dowodów, jakieś pomocy z zewnątrz, aby móc wejść w ramiona choroby.
Chory "normalnie" nie myśli o takich pierdołach. Po prostu jest chory.
piątek, 1 stycznia 2016
Anoreksja - samopomoc
Po rozmowach z Wami oraz obserwacjach własnych widzę, że aby wyjść na przeciw chorobie nie potrzebujemy żadnych leków, hospitalizacji, długotrwałych terapii...
Bo to wszystko jest na nic, jeśli my sami świadomie nie powiemy NIE DLA ANOREKSJI!
Tak - musimy się zbuntować przeciw sobie. A każdy kto walczy ze sobą wie, że jest to najcięższa walka na świcie. Pokonać siebie. Być lepszym od siebie. Lepszą wersją samej siebie. Nie dać się zabić samej sobie.
Tak - otwarcie musimy się przyznać przed sobą, że nasz jedyny wróg jest w nas samych, a nie gdzieś w otoczeniu.
Tak - świadomość i zrozumienie to są pierwsze kroki do samopomocy. Jedynej skutecznej pomocy, jakiej możemy udzielić sobie.
I choćby nie wiadomo jak świat nasz najbliższy starał się nam pomóc, jest to nic w obliczu nas samych. Bo to my sami nie chcemy pomocy. Bo my sami nie widzimy, że jej potrzebujemy. Bo my sami musimy odczuć na własnej skórze, że robimy sobie krzywdę. Krzywdę, która może skończyć się śmiercią. A my umrzeć nie chcemy. Chcemy być szczupłe, chude, lekkie jak motyle. A to nie to samo co śmierć. I to zrozumieć musisz sama.
Bo to wszystko jest na nic, jeśli my sami świadomie nie powiemy NIE DLA ANOREKSJI!
Tak - musimy się zbuntować przeciw sobie. A każdy kto walczy ze sobą wie, że jest to najcięższa walka na świcie. Pokonać siebie. Być lepszym od siebie. Lepszą wersją samej siebie. Nie dać się zabić samej sobie.
Tak - otwarcie musimy się przyznać przed sobą, że nasz jedyny wróg jest w nas samych, a nie gdzieś w otoczeniu.
Tak - świadomość i zrozumienie to są pierwsze kroki do samopomocy. Jedynej skutecznej pomocy, jakiej możemy udzielić sobie.
I choćby nie wiadomo jak świat nasz najbliższy starał się nam pomóc, jest to nic w obliczu nas samych. Bo to my sami nie chcemy pomocy. Bo my sami nie widzimy, że jej potrzebujemy. Bo my sami musimy odczuć na własnej skórze, że robimy sobie krzywdę. Krzywdę, która może skończyć się śmiercią. A my umrzeć nie chcemy. Chcemy być szczupłe, chude, lekkie jak motyle. A to nie to samo co śmierć. I to zrozumieć musisz sama.
poniedziałek, 28 grudnia 2015
Ruch Pro-ANA
Ruch PRO-ANA czyli Za Anoreksją lub Profesjonalna Anorektyczka, co w wolnym tłumaczeniu oznacza:
O tak! Czyli mamy do czynienia ze świadomym wyborem Anoreksji jako stylu życia a także propagowaniem tego wszem i wobec. A że najlepszym miejscem do tego jest INTERNET, to wszystko dzieje się właśnie tu, w sieci!
I tak od wielu lat (choć ten trend nieco zmalał) świadome motylki się wzajemnie wspierają się w dążeniu do Perfekcji poprzez motywujące wpisy i zdjęcia. Otwarcie i bez eufemizmów mówią o chudości, otyłości, głodzeniu się i obżeraniu! Nie przebierają w słowach, aby dokopać sobie lub innym, choć wybierają raczej ascetyczne podejście do siebie, niż kopanie innych Anorektyczek. No chyba że chodzi o grubasków - tutaj mają w nosie cudze uczucia. Dla nich będziesz tłusty jak świnia.
Ruch PRO-ANA to wzajemne wsparcie dla dążących do perfekcji. To też fora, choć spora ich część została zamknięta, a w niektórych krajach prowadzenie takiej propagandy PRO-Ana może spotkać się z wysoką karą pieniężną, a nawet utratą wolności. Teraz wiele treści jest usuniętych lub poblokowanych, bo zostały uznane jako szkodliwe. Ale kto będzie chciał, to sobie świetnie poradzi. Internet jest długi i szeroki, a Anorektyczki głupie nie są :)
Jestem Anorektyczką, się tego nie wstydzę, a wręcz jestem z tego powodu śmiertelnie dumna!
O tak! Czyli mamy do czynienia ze świadomym wyborem Anoreksji jako stylu życia a także propagowaniem tego wszem i wobec. A że najlepszym miejscem do tego jest INTERNET, to wszystko dzieje się właśnie tu, w sieci!
I tak od wielu lat (choć ten trend nieco zmalał) świadome motylki się wzajemnie wspierają się w dążeniu do Perfekcji poprzez motywujące wpisy i zdjęcia. Otwarcie i bez eufemizmów mówią o chudości, otyłości, głodzeniu się i obżeraniu! Nie przebierają w słowach, aby dokopać sobie lub innym, choć wybierają raczej ascetyczne podejście do siebie, niż kopanie innych Anorektyczek. No chyba że chodzi o grubasków - tutaj mają w nosie cudze uczucia. Dla nich będziesz tłusty jak świnia.
Ruch PRO-ANA to wzajemne wsparcie dla dążących do perfekcji. To też fora, choć spora ich część została zamknięta, a w niektórych krajach prowadzenie takiej propagandy PRO-Ana może spotkać się z wysoką karą pieniężną, a nawet utratą wolności. Teraz wiele treści jest usuniętych lub poblokowanych, bo zostały uznane jako szkodliwe. Ale kto będzie chciał, to sobie świetnie poradzi. Internet jest długi i szeroki, a Anorektyczki głupie nie są :)
piątek, 25 grudnia 2015
Święta, święta...
Tak - Święta... Ulubiony czas Anorektyczek... W zasadzie nie ma tu jakiegoś specjalnego sarkazmu. Grudzień to prawie miesiąc postu. Teoretycznie pościmy w piątki (zdania są podzielone w tej kwestii - podobno poszczą Ci co muszą), a praktycznie jako wzorowa katoliczka, jaką staje się Anorektyczka w okresie świąt - ona obwieszcza światu, że ona pościć to zamierza, ale cały miesiąc, bez wyjątku. No bo tak jest bardziej fair wobec Boga, itp...
No już nie ważne czym dokładnie to umotywuje - o jedno chodzi. Chodzi o unikanie jedzenia i teraz uda jej się to bezkarnie. Nawet jak zauważalnie schudnie, to odpowie, że to taki okres, czas postu, a potem wszystko wróci do normy. Taa jasne... Na pewno.
Po prostu ma miesiąc spokoju od Waszego gadania nt. jej diet i chudości. A ona swoją postawą jeszcze i Was w ten post wciągnie, bo zbuduje w Was poczucie winy, jeśli jeszcze powiecie choćby słowo nt. jej dziwnego postanowienia. Bo ono nie jest dziwne. Jest chrześcijańskie. No i koniec dyskusji. Albo się więcej nie odzywasz, albo będziesz pościć przykładnie. Prawie jak Anorektyczka. I większość z Was w tym czasie odpuści.
A jak już przyjdzie co do czego - czyli upragniony dzień Bożego Narodzenia, to otrzymacie wymówkę w stylu: "O rany, jakie to wszystko pyszne, ładnie pachnące i cudownie wyglądające, ale chyba mi się żołądek przez ten post zmniejszył i nie wcisnę w siebie już ani kęsa, bo mój żołądek już odmawia. Ale chętnie zjem później!"
Marzenie ściętej głowy. Jak ona zje później, to chyba tylko na pokaz i odczepne. Ale nie łudźcie się - to tylko 1 dzień w całym miesiącu, więc jakoś to przeżyje, odda albo wytrenuje i zagłodzi kolejnym dniem ;) W końcu bilans się zgadzać musi :P
No już nie ważne czym dokładnie to umotywuje - o jedno chodzi. Chodzi o unikanie jedzenia i teraz uda jej się to bezkarnie. Nawet jak zauważalnie schudnie, to odpowie, że to taki okres, czas postu, a potem wszystko wróci do normy. Taa jasne... Na pewno.
Po prostu ma miesiąc spokoju od Waszego gadania nt. jej diet i chudości. A ona swoją postawą jeszcze i Was w ten post wciągnie, bo zbuduje w Was poczucie winy, jeśli jeszcze powiecie choćby słowo nt. jej dziwnego postanowienia. Bo ono nie jest dziwne. Jest chrześcijańskie. No i koniec dyskusji. Albo się więcej nie odzywasz, albo będziesz pościć przykładnie. Prawie jak Anorektyczka. I większość z Was w tym czasie odpuści.
A jak już przyjdzie co do czego - czyli upragniony dzień Bożego Narodzenia, to otrzymacie wymówkę w stylu: "O rany, jakie to wszystko pyszne, ładnie pachnące i cudownie wyglądające, ale chyba mi się żołądek przez ten post zmniejszył i nie wcisnę w siebie już ani kęsa, bo mój żołądek już odmawia. Ale chętnie zjem później!"
Marzenie ściętej głowy. Jak ona zje później, to chyba tylko na pokaz i odczepne. Ale nie łudźcie się - to tylko 1 dzień w całym miesiącu, więc jakoś to przeżyje, odda albo wytrenuje i zagłodzi kolejnym dniem ;) W końcu bilans się zgadzać musi :P
No to Wesołych Świąt :)
poniedziałek, 21 grudnia 2015
Perfekcja - drugie imię Anoreksji
Anoreksja wiele imion ma, jednak jej najbardziej popularnym imieniem jest PERFEKCJA.
Czy między Anoreksją a Perfekcją można postawić znak równości? Prawie. Anoreksja to proces dążący do zbioru liczb Perfekcyjnych. Prawie jak matematyka, co? No coś w tym jest, w końcu z tabelą kalorii i kalkulatorem w ręce, Anorektyczna niestrudzenie planuje swoje dzienne menu.
Co zatem znajdziemy w zbiorze liczb Perfekcyjnych Anoreksji, do jakiego dąży chora osoba?
Czy między Anoreksją a Perfekcją można postawić znak równości? Prawie. Anoreksja to proces dążący do zbioru liczb Perfekcyjnych. Prawie jak matematyka, co? No coś w tym jest, w końcu z tabelą kalorii i kalkulatorem w ręce, Anorektyczna niestrudzenie planuje swoje dzienne menu.
Co zatem znajdziemy w zbiorze liczb Perfekcyjnych Anoreksji, do jakiego dąży chora osoba?
- listę produktów dozwolonych do zjedzenia i wypicia w ciągu dnia,
- tabelę kalorii,
- kalkulator,
- wagę,
- centymetr,
- sport i przyrządy do uprawiania różnych form sportu,
- zapas wody,
- środki przeczyszczające,
- krokomierz,
- dekalog Any,
- thinspiracje.
PERFEKCJA w oczach Anorektyczki to dążenie do czystości ciała i ducha, wolność, lekkość, eteryczność, niska waga, utrata centymetrów, gap surfaces. I te w/w składowe mają pomóc jej osiągnąć swój cel - możliwie najniższą wagę. Tylko że nikt, nawet one same, nie wiedzą, co to znaczy możliwa najniższa waga. Chyba tylko waga "0"...
piątek, 18 grudnia 2015
Anoreksja wśród mężczyzn
Można by stwierdzić, że odchudzanie i dążenie do perfekcji jest domeną kobiet. W końcu ANA to też kobieta... Ale czy rzeczywiście?
Możecie myśleć, że to bzdura, ale jak macie chwilę czasu pobawcie się w obserwatora, bo sporo na tym świecie się zmieniło... Ja Wam powiem, co sama zaobserwowałam.
Ostatnio trochę z nudów, złej pogody oraz "małych" kłopotów z poruszaniem się, a także nieustannym wizytom w toalecie (ciąża rządzi się swoimi prawami - nie ma co z nimi walczyć...), poszliśmy na gorącą czekoladę do Starbucksa w Sukcesji w Łodzi (notabene: bardzo pyszna czekolada!). Wzięliśmy po największym kubku na wynos i ruszyliśmy na sam dół na bardzo wygodną kanapę z całą masą poduszek. Rozkoszując się tak ciepłym i słodkim napojem i relaksując przy dźwięku fontanny, mimochodem zerkaliśmy na przechodzących tam Klientów.
To co zwróciło moją uwagę (nie od TEJ JEDNEJ obserwacji, żeby nie było!) to fakt, że obecnie to mężczyźni bardziej zwracają uwagę na to, co mają na sobie, jaką mają fryzurę, czy ich cera wygląda zdrowo, ciało jest dostatecznie wysportowane, a paznokcie u rąk czyste i zadbane. Tak - i wcale nie będę ich obrażać, że są metroseksualni czy jacyś tam inni. Po prostu stwierdzam fakt, że teraz mężczyźni bardziej przykładają wagę do swojego wyglądu aniżeli kobiety. Za to zauważyliśmy dużo więcej kobiet,które narzuciły na siebie co popadło, włosy pozostawiły raczej w niezbyt twórczym nieładzie i tak poszły na "miasto" jakby to był Halloween. Tylko, że Halloween już był...
Do czego zmierzam - wcale nie twierdzę, że wcześniej nie można było zaobserwować zjawiska skrajnej chudości wśród mężczyzn. Jednak obecnie jest ona bardziej prawdopodobna. Jasne, że mężczyźni z natury mają nieco lepszy metabolizm, inne proporcje i tłuszcz raczej odkłada się im w innych miejscach niż nam, kobietom, niemniej jednak Władza IV RP również i na mężczyzn ma spory wpływ...
Zaczyna się od specjalnych diet oraz wymyślnych treningów, które z czasem stają się nawykiem i prowadzą do Anoreksji wśród mężczyzn. Nie zawsze jest to świadome. Tak jak my kobiety, tak i oni potrafią zgubić się gdzieś na zakręcie i mieć problem, żeby to wszystko odkręcić z obawy przed byciem mniej atrakcyjnym, gorszym, otyłym...
Anoreksja nie jest wybredna. Zbiera żniwo u obu płci, jeśli tylko jej na to się pozwoli.
Możecie myśleć, że to bzdura, ale jak macie chwilę czasu pobawcie się w obserwatora, bo sporo na tym świecie się zmieniło... Ja Wam powiem, co sama zaobserwowałam.
Ostatnio trochę z nudów, złej pogody oraz "małych" kłopotów z poruszaniem się, a także nieustannym wizytom w toalecie (ciąża rządzi się swoimi prawami - nie ma co z nimi walczyć...), poszliśmy na gorącą czekoladę do Starbucksa w Sukcesji w Łodzi (notabene: bardzo pyszna czekolada!). Wzięliśmy po największym kubku na wynos i ruszyliśmy na sam dół na bardzo wygodną kanapę z całą masą poduszek. Rozkoszując się tak ciepłym i słodkim napojem i relaksując przy dźwięku fontanny, mimochodem zerkaliśmy na przechodzących tam Klientów.
To co zwróciło moją uwagę (nie od TEJ JEDNEJ obserwacji, żeby nie było!) to fakt, że obecnie to mężczyźni bardziej zwracają uwagę na to, co mają na sobie, jaką mają fryzurę, czy ich cera wygląda zdrowo, ciało jest dostatecznie wysportowane, a paznokcie u rąk czyste i zadbane. Tak - i wcale nie będę ich obrażać, że są metroseksualni czy jacyś tam inni. Po prostu stwierdzam fakt, że teraz mężczyźni bardziej przykładają wagę do swojego wyglądu aniżeli kobiety. Za to zauważyliśmy dużo więcej kobiet,które narzuciły na siebie co popadło, włosy pozostawiły raczej w niezbyt twórczym nieładzie i tak poszły na "miasto" jakby to był Halloween. Tylko, że Halloween już był...
Do czego zmierzam - wcale nie twierdzę, że wcześniej nie można było zaobserwować zjawiska skrajnej chudości wśród mężczyzn. Jednak obecnie jest ona bardziej prawdopodobna. Jasne, że mężczyźni z natury mają nieco lepszy metabolizm, inne proporcje i tłuszcz raczej odkłada się im w innych miejscach niż nam, kobietom, niemniej jednak Władza IV RP również i na mężczyzn ma spory wpływ...
Zaczyna się od specjalnych diet oraz wymyślnych treningów, które z czasem stają się nawykiem i prowadzą do Anoreksji wśród mężczyzn. Nie zawsze jest to świadome. Tak jak my kobiety, tak i oni potrafią zgubić się gdzieś na zakręcie i mieć problem, żeby to wszystko odkręcić z obawy przed byciem mniej atrakcyjnym, gorszym, otyłym...
Anoreksja nie jest wybredna. Zbiera żniwo u obu płci, jeśli tylko jej na to się pozwoli.
poniedziałek, 14 grudnia 2015
Im więcej Ciebie, tym mniej mnie...
...tak bardzo to czuję i wiem,
Naprawdę im więcej Ciebie, tym mnie mniej,
czemu trwa to tak długo?
Dlaczego im więcej Ciebie, tym mnie mniej,
i już rozumiem, że
ja nawet kiedy jesteś tak blisko mnie
tęsknię już za Tobą...
Tak, nieco przerobionym tekstem piosenki Natalii Kukulskiej można opowiedzieć o związku z Aną. Jest to niełatwy związek dwojga "ludzi" - realnej i dążącej do Perfekcji osoby z nierealną wizją Any.
Ana to ideał, to ta lepsza połowa jak śpiewał Mesajah, do której dąży cierpiąca z powodu wielu niedoskonałości osoba. A czy są to realne niedoskonałości? To nie ma znaczenia. Ważne jest to, co ona myśli sama o sobie, a sama dla siebie jest nieidealna. Dlatego jest w związku z kimś lepszym, do kogo może dążyć.
Nie bez powodu mówi się, że miłość jest ślepa o czym śpiewała nam już Anna Rusowicz. A w tym przypadku ślepcem jest chory, który podąża bezgranicznie za radami ruchu PRO-ANY i jak głupiec z mądrości nie uczy się i jak ślepiec w miłości błądzi we mgle. Nie ma co oceniać - to wszystko siedzi w głowie. Ideał piękna siedzi w głowie. Każdy widzi się inaczej. Jedni uważają, że są piękniejsi niż w rzeczywistości, inni odwrotnie. Postrzeganie nas samych przez siebie jest subiektywne. Anorektyczka nigdy nie spojrzy na siebie oczami innych.
piątek, 11 grudnia 2015
Filmy o Anoreksji, Bulimii i nie tylko...
Oto lista filmów nt. zaburzeń jedzenia/łaknienia. Część z nich można obejrzeć w sieci. Nie wszystkie są po polsku. Dla zainteresowanych tematem, zapraszam na seans:
- Dzień z Życia Anorektyczki
- Cena Sukcesu (Dying to Be Perfect: The Ellen Hart Pena Story)
- Umrzeć dla Tańca (Dying to Dance)
- Skrywana Tajemnica (Sharing the Secret)
- Z miłości do Nancy (For the Love of Nancy)
- Szczyt Głodu (Hunger Point)
- Cena Doskonałości (Perfect Body)
- Gdy Przyjaźń Zabija (When Friendship Kills)
- Szczupłe (Thin)
- Moja Chuda Siostra (My Skinny Sister)
- Najlepsza Dziewczynka na Świecie (The Best Little Girl in the World)
- Umrzeć dla figury (Dying to be Thin)
- Walc w Obłokach (Could Waltzing)
- Przerwana Lekcja Muzyki (Girl, Interrupted)
- Światła Sceny (Center Stage)
- Czarny Łabędź (Black Swan)
- Anoreksja - Śmierć na Raty
- The Karen Carpenter Story
- Klub Małych Anorektyczek
- Sala Samobójców
- Kate's Secret
- Ploteczki (Eating)
- Thinspiration
- The Secret Life of Mary Margaret
- Little Girls in Preety Boxes
- A Secret Between Friends
- Tears of Ana Mia
- My Secret Past
- Bronte Cullis' Story
- Dying to be Anorexic
- I'm a Child Anirexic
- Dana, the Eight Year Old Anorexic
- Desperately Hungry Housewives
- The Truth about Online Anorexia
- Boy Ana
- Anorexia Clinic
- Living on Air
- Inside Ana's Head
- My Friend Ana
- Killing Us Softly
- Perfect Illusions
- An Anorexic's Tale: The Brief Life of Catherine
- 301, 302
- A Girl is A Girl
P.S. Jeszcze nie wszystkie widziałam.
poniedziałek, 7 grudnia 2015
Czym jest Dekalog Pro-ANY?
Dekalog Pro-ANY to nic innego jak zbiór 10 przykazań Anorektyczki... Co ciekawe, z biegiem czasu zaczął się on nieco wydłużać i tak wyglądało pierwsze 10 przykazań:
1. Jeśli nie jesteś szczupła, to znaczy, że nie jesteś atrakcyjna.
2. Bycie szczupłą jest ważniejsze od bycia zdrową.
3. Będziesz się głodziła i robiła wszystko co w Twojej mocy, aby wyglądać coraz szczuplej.
4. Nie będziesz jadła nadprogramowo bez poczucia winy i kary.
5. Będziesz liczyła każdą kalorię i ograniczała ich ilość.
6. To proste: chudnięcie jest dobre, a przybieranie na wadze – złe.
7. Nigdy nie jesteś „zbyt” szczupła.
8. Bycie szczupłą i niejedzenie są dowodami prawdziwej siły woli.
9. Wierzę w perfekcję i chcę ją osiągnąć.
10. Droga do szczęścia jest stawaniem się kimś lepszym niż wczoraj.
Po drodze doszły do niego i takie punkty:
11. Nie będziesz jadła niczego nadprogramowo bez ukarania siebie za to.
12. Najważniejsze jest to, co mówi waga.
13. Waga jest wskaźnikiem moich codziennych sukcesów i porażek.
14. Wierzę w potęgę kontroli, która jako jedyna może wnieść porządek w chaos, którym jest mój świat.
15. Wierzę w piekło, bo czasami mam wrażenie, że w nim żyję.
Po co ktoś stworzył taki Dekalog?
Skoro dekalog to zbiór zasad, jaki należy się sugerować, to znaczy, że owe zasady są po to, by je przestrzegać i łatwo było odróżnić co jest dobre a co nie. postępowanie w zgodzie z powyższym dekalogiem gwarantowało powodzenie w osiąganiu perfekcji oraz utrzymywało duchowy charakter tej walki. To po pierwsze.
Po drugie - jeden w miarę spójny dekalog gwarantował jedno spojrzenie wśród wszystkich osób dążących do prefekci. Budowała się jakby religia wyznawców Any.
Po trzecie - dekalog dawał poczucie bezpieczeństwa i kontroli.
Podsumowując - prawda jest taka, że im bardziej dopracujemy pewną ideę (w tym wypadku IDEĘ ANOREKSJI), tym łatwiej ją zaakceptować, przyjąć i przestrzegać. A trzeba przyznać, że ANA jest bardzo dobrze dopracowana i łatwo w nią uwierzyć. Obecnie w sieci mamy bardzo dużo dekalogów PRO-FIT. Zobaczymy co będzie za kilka następnych lat...
1. Jeśli nie jesteś szczupła, to znaczy, że nie jesteś atrakcyjna.
2. Bycie szczupłą jest ważniejsze od bycia zdrową.
3. Będziesz się głodziła i robiła wszystko co w Twojej mocy, aby wyglądać coraz szczuplej.
4. Nie będziesz jadła nadprogramowo bez poczucia winy i kary.
5. Będziesz liczyła każdą kalorię i ograniczała ich ilość.
6. To proste: chudnięcie jest dobre, a przybieranie na wadze – złe.
7. Nigdy nie jesteś „zbyt” szczupła.
8. Bycie szczupłą i niejedzenie są dowodami prawdziwej siły woli.
9. Wierzę w perfekcję i chcę ją osiągnąć.
10. Droga do szczęścia jest stawaniem się kimś lepszym niż wczoraj.
Po drodze doszły do niego i takie punkty:
11. Nie będziesz jadła niczego nadprogramowo bez ukarania siebie za to.
12. Najważniejsze jest to, co mówi waga.
13. Waga jest wskaźnikiem moich codziennych sukcesów i porażek.
14. Wierzę w potęgę kontroli, która jako jedyna może wnieść porządek w chaos, którym jest mój świat.
15. Wierzę w piekło, bo czasami mam wrażenie, że w nim żyję.
Po co ktoś stworzył taki Dekalog?
Skoro dekalog to zbiór zasad, jaki należy się sugerować, to znaczy, że owe zasady są po to, by je przestrzegać i łatwo było odróżnić co jest dobre a co nie. postępowanie w zgodzie z powyższym dekalogiem gwarantowało powodzenie w osiąganiu perfekcji oraz utrzymywało duchowy charakter tej walki. To po pierwsze.
Po drugie - jeden w miarę spójny dekalog gwarantował jedno spojrzenie wśród wszystkich osób dążących do prefekci. Budowała się jakby religia wyznawców Any.
Po trzecie - dekalog dawał poczucie bezpieczeństwa i kontroli.
Podsumowując - prawda jest taka, że im bardziej dopracujemy pewną ideę (w tym wypadku IDEĘ ANOREKSJI), tym łatwiej ją zaakceptować, przyjąć i przestrzegać. A trzeba przyznać, że ANA jest bardzo dobrze dopracowana i łatwo w nią uwierzyć. Obecnie w sieci mamy bardzo dużo dekalogów PRO-FIT. Zobaczymy co będzie za kilka następnych lat...
piątek, 4 grudnia 2015
Isabelle Caro w obiektywie Oliviera Toscani
Zacznę nietypowo, bo od fotografa.
Dlaczego?
Bo jego spojrzenie na świat jest mi bliski.
Podobnie jak świat widziany oczami Salvadora Dalego, Tima Burtona czy Edgara Allana Poe.
Co ich łączy?
Ekspresja, kontrowersja, odmienność, wyjątkowość, szokowanie, izolacja.
Olivier Toscani to włoski fotograf z własną wizją. Praca z Olivierem wiąże się z przystaniem na jego warunki i jego wizję reklamy produktu/usługi/człowieka. Inaczej nie pracuje. A efekty jego pracy wzbudzają wiele kontrowersji. Obecnie na Polskim rynku możemy obserwować kampanię reklamową marki Roleski "Królewska Republika Roleski" realizowaną właśnie przez Toscaniego.
Inne kampanie? Proszę bardzo:
Ale przejdźmy do sedna postu, do ikony Anoreksji, do Isabelle Caro...
Isabelle Caro - nieżyjąca już francuska fotomodelka i aktorka. Dziewczyna, która większą część swojego życia walczyła z Anoreksją i tą walkę przegrała...
Czy chciała wyzdrowieć? ... Na pewno chciała ostrzec inne osoby przed konsekwencjami, do jakich prowadzi długotrwała Anoreksja...
Jej kampania "Nie Anoreksji" realizowana z Olivierem Toscani oraz firmą odzieżową No-lita miała na celu ujawnienie światu czym zewnętrznie jest Anoreksja. Anoreksja bez ubrania. Naga zupełnie. Ten swoisty ekshibicjonizm wywołał wiele szumu w kraju jak i na świecie. W wielu miejscach zabroniono publikacji zdjęć Isabelle, twierdząc że w ten sposób namawia dziewczyny do walki o taką właśnie sylwetkę...

Czy namawiała? Poniżej sami możecie zobaczyć wywiad z Isabelle, która mówi otwarcie, że nie lubi siebie. Że jest świadoma swojej brzydoty. Mówi o tym, że może jedynie marzyć o długich włosach i ładnej, zdrowej skórze. Kochała tylko swoje oczy. Oczy, które mimo strasznej choroby pozostały takie same...
Próbowała jeść. Jednak jej organizm strasznie się buntował. Mogła przyjmować małe porcje pożywienia i nieco więcej płynów.
W krytycznym momencie ważyła ok. 25 kg przy wzroście 165 cm (BMI=9,19!!!). Była wówczas w śpiączce. Przed samą śmiercią udało jej się przybrać na wadze zaledwie 6 kg... Zmarła mając 28 lat.
Pozostawiła po sobie OSTRZEŻENIE, którego nie można nie zauważyć. Wyjątkowo szokujące. Mocne. Ekspresyjne. Niesmaczne. Otwierające oczy. Dające do myślenia.
Dlaczego?
Bo jego spojrzenie na świat jest mi bliski.
Podobnie jak świat widziany oczami Salvadora Dalego, Tima Burtona czy Edgara Allana Poe.
Co ich łączy?
Ekspresja, kontrowersja, odmienność, wyjątkowość, szokowanie, izolacja.
Olivier Toscani to włoski fotograf z własną wizją. Praca z Olivierem wiąże się z przystaniem na jego warunki i jego wizję reklamy produktu/usługi/człowieka. Inaczej nie pracuje. A efekty jego pracy wzbudzają wiele kontrowersji. Obecnie na Polskim rynku możemy obserwować kampanię reklamową marki Roleski "Królewska Republika Roleski" realizowaną właśnie przez Toscaniego.
A w księgarniach możemy znaleźć jego książkę dot. reklamy: Reklama - uśmiechnięte ścierwo. Myślę, że tytuł mówi sam za siebie i nie wymaga dalszego komentarza...
Inne kampanie? Proszę bardzo:
Ale przejdźmy do sedna postu, do ikony Anoreksji, do Isabelle Caro...
Isabelle Caro - nieżyjąca już francuska fotomodelka i aktorka. Dziewczyna, która większą część swojego życia walczyła z Anoreksją i tą walkę przegrała...
Czy chciała wyzdrowieć? ... Na pewno chciała ostrzec inne osoby przed konsekwencjami, do jakich prowadzi długotrwała Anoreksja...
Jej kampania "Nie Anoreksji" realizowana z Olivierem Toscani oraz firmą odzieżową No-lita miała na celu ujawnienie światu czym zewnętrznie jest Anoreksja. Anoreksja bez ubrania. Naga zupełnie. Ten swoisty ekshibicjonizm wywołał wiele szumu w kraju jak i na świecie. W wielu miejscach zabroniono publikacji zdjęć Isabelle, twierdząc że w ten sposób namawia dziewczyny do walki o taką właśnie sylwetkę...
Czy namawiała? Poniżej sami możecie zobaczyć wywiad z Isabelle, która mówi otwarcie, że nie lubi siebie. Że jest świadoma swojej brzydoty. Mówi o tym, że może jedynie marzyć o długich włosach i ładnej, zdrowej skórze. Kochała tylko swoje oczy. Oczy, które mimo strasznej choroby pozostały takie same...
Próbowała jeść. Jednak jej organizm strasznie się buntował. Mogła przyjmować małe porcje pożywienia i nieco więcej płynów.
W krytycznym momencie ważyła ok. 25 kg przy wzroście 165 cm (BMI=9,19!!!). Była wówczas w śpiączce. Przed samą śmiercią udało jej się przybrać na wadze zaledwie 6 kg... Zmarła mając 28 lat.
Pozostawiła po sobie OSTRZEŻENIE, którego nie można nie zauważyć. Wyjątkowo szokujące. Mocne. Ekspresyjne. Niesmaczne. Otwierające oczy. Dające do myślenia.
wtorek, 24 listopada 2015
Szczerze o Anoreksji w Gazecie Słupeckiej
Myślę, że po przeczytaniu tego wywiadu komentarz z mojej strony jest już zbędny.
Bo jest tu wszystko.
A to, czego nie ma, jest na blogu.
Zapraszam.
piątek, 20 listopada 2015
Anoreksja to siła!
Z czym kojarzy Wam się siła?
Wzór na siłę to masa razy długość podzielona przez czas do kwadratu. To tyle teorii na dziś. Teraz praktyka wg. Anorektyczki.
Siła dla Anorektyczki to priorytet. I nie chodzi tu wcale o siłę pięści. Siła odgrywa tu ważną rolę w psychice cierpiącej na Anoreksję.
Anorektyczka uważa Anę za najsilniejszą ikonę na świecie, do której sama chce dążyć. To ikona Anoreksji ukazuje się w postaci: Silnej Woli.
Idąc tym tropem myślenia, duża siła woli świadczy o podążaniu śladami ikony Anoreksji, a zatem zbliża cierpiącą do tego ideału. Dlatego też Anorektyczka ćwiczy nieustannie swoją Silną Wolę. Walczy sama ze sobą o "lepsze" jutro, o "ładniejszą" sylwetkę, o "zdrowsze" życie. Walczy o chudość, a tym samym walczy o śmierć...
Wyniszczając siebie fizycznie i psychicznie zniekształca obraz rzeczywistości. Tworzy własną. A w niej, w tej nowej, własnej, lepszej rzeczywistości ona ma być silna. Ona jest silna!
Wzór na siłę to masa razy długość podzielona przez czas do kwadratu. To tyle teorii na dziś. Teraz praktyka wg. Anorektyczki.
Siła dla Anorektyczki to priorytet. I nie chodzi tu wcale o siłę pięści. Siła odgrywa tu ważną rolę w psychice cierpiącej na Anoreksję.
Anorektyczka uważa Anę za najsilniejszą ikonę na świecie, do której sama chce dążyć. To ikona Anoreksji ukazuje się w postaci: Silnej Woli.
Idąc tym tropem myślenia, duża siła woli świadczy o podążaniu śladami ikony Anoreksji, a zatem zbliża cierpiącą do tego ideału. Dlatego też Anorektyczka ćwiczy nieustannie swoją Silną Wolę. Walczy sama ze sobą o "lepsze" jutro, o "ładniejszą" sylwetkę, o "zdrowsze" życie. Walczy o chudość, a tym samym walczy o śmierć...
Wyniszczając siebie fizycznie i psychicznie zniekształca obraz rzeczywistości. Tworzy własną. A w niej, w tej nowej, własnej, lepszej rzeczywistości ona ma być silna. Ona jest silna!
- Jest silna, bo odmawia sobie jedzenia.
- Jest silna, bo wygrywa z uczuciem głodu.
- Jest silna, bo trenuje bez wytchnienia.
- Jest silna, bo nie potrzebuje nikogo.
- Jest silna, bo panuje nad sobą w oczach innych.
- Jest silna, bo ma zasady.
Anoreksja daje jej poczuje siły, ponieważ w oczach innych widzi, że osiąga cel. Nawet jeśli sama tego nie widzi i po nocach płacze, tnie się, uważa, że jest słaba, to w oczach innych ONA jest SILNA!
Tak, Anoreksja może dawać mylne poczucie siły w otoczeniu, które pcha Anorektyczkę do dalszego działania...
poniedziałek, 16 listopada 2015
Czym są Thinspiracje?
Anorektyczki to grupa. Grupa wsparcia w dążeniu do celu. Jak się wspierają Motylki w sieci?
THINspiracje - to zdjęcia przedstawiające skrajnie wychodzone dziewczyny, którym widać kości biodrowe, obojczyki, zapadnięte buzie, wystające żebra...
Oglądając tego typu zdjęcia mają się czuć jednocześnie zmotywowane do dalszej pracy nad sobą oraz zdołowane, że one są taaakie grube i nic nie robią, aby być jeszcze chudszymi...
Z jednej strony zatem jest to użalanie się nad sobą, lament, nienawiść do siebie i swojego ciała, a z drugiej to taki Hitler w postaci THINspiracji, pchający je do działania! Rozkazujący! Wymagający.
Przykłady THINsp[iracji w sieci:
THINspiracje - to zdjęcia przedstawiające skrajnie wychodzone dziewczyny, którym widać kości biodrowe, obojczyki, zapadnięte buzie, wystające żebra...
Oglądając tego typu zdjęcia mają się czuć jednocześnie zmotywowane do dalszej pracy nad sobą oraz zdołowane, że one są taaakie grube i nic nie robią, aby być jeszcze chudszymi...
Z jednej strony zatem jest to użalanie się nad sobą, lament, nienawiść do siebie i swojego ciała, a z drugiej to taki Hitler w postaci THINspiracji, pchający je do działania! Rozkazujący! Wymagający.
Przykłady THINsp[iracji w sieci:

piątek, 13 listopada 2015
"Ty masz cierpieć!"
Kto z Was oglądał Salę Samobójców może pamiętać to zdanie wypowiedziane przez Jakuba Gierszała grającego postać Dominika Santorskiego do swojej matki...
Dlaczego do tego nawiązuję, kiedy główną ideą tego bloga jest Anoreksja sama w sobie?
Mam tendencję do obserwowania ludzi, do ich słuchania, analizowania zachowań i wypowiedzi. Nie na każdym kroku, bo jednak mam też sporo pragmatyzmu w sobie i kiedy idę kupić mąkę do marketu, to idę po mąkę, nie rozglądając się wokół.
Niemniej jednak ten film zrobił na mnie szczególne wrażenie z kilku powodów i Anoreksja zupełnie pobocznie również tu występuje, choć nikt o niej otwarcie tu nie mówi. Bo to postać zupełnie drugoplanowa.
Film przedstawia problem alienacji. Wyizolowania. Braku akceptacji. Braku wiary w siebie. Zamknięcia. Jedynym oknem na świat staje się internet. Życie jest fajne, ale tylko w sieci, gdzie każdy może wykreować siebie. Grupa ludzi nie potrafiąca poradzić sobie z własnymi problemami na co dzień, tworzy swój świat. Tworzy Salę Samobójców czyli osób, które w wyniku narastających problemów realnych szukają wyjścia i akceptacji w świcie wirtualnym. W tym nowym świecie są kim chcą. Tworzą awatary z cechami, jakich nie posiadają, a jakie chcieliby mieć. Wspierają się wzajemnie. I choć mówią o niechęci do życia, o złym świecie zewnętrznym gdzie nikt ich nie rozumie i wszyscy są przeciwko nim, nikt tak na prawdę zabić się nie chce.
Dominik daję wciągnąć się w ten świat. Prawdziwe życie go przeraża. Nie radzi sobie z nową etykietą, jaką przypisali mu "przyjaciele" ze szkoły. Przerasta go fala hejtu na facebooku. Odcina się, zamyka w sobie i w swoim pokoju. Przestaje jeść, przestaje spać. Żyje wirtualnie, żyje w Sali Samobójców. Wyniszcza się, myśląc że teraz jest szczęśliwy. Zabiegani rodzice nawet tego nie dostrzegają. A kiedy już zamierzają mu pomóc, robią to siłą. Nie rozumieją. Nie chcą zrozumieć. Nie mają czasu. W ich "idealnym" świecie nie ma miejsca na nieidealnego syna. Jest to szok dla nich. Do tego stopnia, że chyba sami boją się zrozumieć Dominika i wolą nie widzieć jego problemów, jego potrzeb.
Na końcu jedyną osobą, która rzeczywiście samobójstwo popełnia jest sam Dominik. Na wieść o tym grupa się rozpada, cały świat budowany przez Sylwię, założycielkę Sali Samobójców legnie w gruzach.
I choć nie jest to otwarcie przedstawione, oglądając ten film widzimy, jak z dnia na dzień Dominik się wyniszczał. Może nie świadomie się głodził, ale z powodu braku akceptacji, zrozumienia go, braku miłości, chciał zwrócić na siebie uwagę. Zwrócił, ale było już za późno...
Dlaczego do tego nawiązuję, kiedy główną ideą tego bloga jest Anoreksja sama w sobie?
Mam tendencję do obserwowania ludzi, do ich słuchania, analizowania zachowań i wypowiedzi. Nie na każdym kroku, bo jednak mam też sporo pragmatyzmu w sobie i kiedy idę kupić mąkę do marketu, to idę po mąkę, nie rozglądając się wokół.
Niemniej jednak ten film zrobił na mnie szczególne wrażenie z kilku powodów i Anoreksja zupełnie pobocznie również tu występuje, choć nikt o niej otwarcie tu nie mówi. Bo to postać zupełnie drugoplanowa.
Film przedstawia problem alienacji. Wyizolowania. Braku akceptacji. Braku wiary w siebie. Zamknięcia. Jedynym oknem na świat staje się internet. Życie jest fajne, ale tylko w sieci, gdzie każdy może wykreować siebie. Grupa ludzi nie potrafiąca poradzić sobie z własnymi problemami na co dzień, tworzy swój świat. Tworzy Salę Samobójców czyli osób, które w wyniku narastających problemów realnych szukają wyjścia i akceptacji w świcie wirtualnym. W tym nowym świecie są kim chcą. Tworzą awatary z cechami, jakich nie posiadają, a jakie chcieliby mieć. Wspierają się wzajemnie. I choć mówią o niechęci do życia, o złym świecie zewnętrznym gdzie nikt ich nie rozumie i wszyscy są przeciwko nim, nikt tak na prawdę zabić się nie chce.
Dominik daję wciągnąć się w ten świat. Prawdziwe życie go przeraża. Nie radzi sobie z nową etykietą, jaką przypisali mu "przyjaciele" ze szkoły. Przerasta go fala hejtu na facebooku. Odcina się, zamyka w sobie i w swoim pokoju. Przestaje jeść, przestaje spać. Żyje wirtualnie, żyje w Sali Samobójców. Wyniszcza się, myśląc że teraz jest szczęśliwy. Zabiegani rodzice nawet tego nie dostrzegają. A kiedy już zamierzają mu pomóc, robią to siłą. Nie rozumieją. Nie chcą zrozumieć. Nie mają czasu. W ich "idealnym" świecie nie ma miejsca na nieidealnego syna. Jest to szok dla nich. Do tego stopnia, że chyba sami boją się zrozumieć Dominika i wolą nie widzieć jego problemów, jego potrzeb.
Na końcu jedyną osobą, która rzeczywiście samobójstwo popełnia jest sam Dominik. Na wieść o tym grupa się rozpada, cały świat budowany przez Sylwię, założycielkę Sali Samobójców legnie w gruzach.
I choć nie jest to otwarcie przedstawione, oglądając ten film widzimy, jak z dnia na dzień Dominik się wyniszczał. Może nie świadomie się głodził, ale z powodu braku akceptacji, zrozumienia go, braku miłości, chciał zwrócić na siebie uwagę. Zwrócił, ale było już za późno...
poniedziałek, 9 listopada 2015
Anoreksja a syndrom Piotrusia Pana
Czy odchudzamy się tylko dlatego, aby być chude?
Nie.
Anorektyczka nie akceptuje swojego "dorastającego" ciała... Ona chce zatrzymać ten proces i chce wiecznie mieścić się w swoje ukochane rurki sprzed lat!
Anorektyczka chce zatrzymać czas po prostu! Ona wcale nie chce dorastać. Dorastanie kojarzy jej się z czymś złym, z utratą bezpieczeństwa, z decyzjami i odpowiedzialnością. Nie chodzi o to, że unika odpowiedzialności czy podejmowania decyzji, ani tym bardziej, że nie czuje się dorosła.
Może się czuć dorosła i przytłoczona nadmiarem obowiązków, ale wewnętrznie chce być traktowana jak dziecko, któremu wiele uchodzi na sucho, bo jest małe i słodkie.
Anoreksja może być ucieczką od tych uczuć. Jedynym wyjściem. Ocaleniem. Usprawiedliwieniem. I choć ona w trakcie życia z Aną u boku w życiu się do tego nie przyzna, nie znaczy, że unika problemu. Ona go po prostu nie widzi.
Aby lepiej ją zrozumieć, wyobraźcie sobie ślepca, któremu opowiadacie o kolorach. Jak on ma sobie wyobrazić kolor żółty, a jak zielony? Przecież nigdy ich nie widział... A jeśli już je sobie wyobrazi, to na pewno inaczej niż Ty.
Tak samo Anorektyczka - jej zdaniem ona jest dorosła, odpowiedzialna, rozważna i sumienna. Nie rozumie dlaczego inni traktują jej sposób życia inaczej niż ona sama. Jej jest dobrze tak jak jest. Jest to zastój. Jasne. Ale w życiu będziemy mieć tyle fal zastoju, że aż się sami się zdziwimy! Rutyna jest zastojem dla ciała i dla umysłu, ale jest bezpieczna, bo jest znana. Niepewność budzi niepokój, a dorosłość jest niepewna. Życie jest niepewne.
Stąd to parcie na coś pewnego, coś stałego, coś bezpiecznego, na Anę i poczucie bezpieczeństwa. jakie możemy pamiętać z dzieciństwa... Bo to ktoś o nas dbał, lepiej czy gorzej, ale to był czyjś obowiązek.
Nie.
Anorektyczka nie akceptuje swojego "dorastającego" ciała... Ona chce zatrzymać ten proces i chce wiecznie mieścić się w swoje ukochane rurki sprzed lat!
Anorektyczka chce zatrzymać czas po prostu! Ona wcale nie chce dorastać. Dorastanie kojarzy jej się z czymś złym, z utratą bezpieczeństwa, z decyzjami i odpowiedzialnością. Nie chodzi o to, że unika odpowiedzialności czy podejmowania decyzji, ani tym bardziej, że nie czuje się dorosła.
Może się czuć dorosła i przytłoczona nadmiarem obowiązków, ale wewnętrznie chce być traktowana jak dziecko, któremu wiele uchodzi na sucho, bo jest małe i słodkie.
Anoreksja może być ucieczką od tych uczuć. Jedynym wyjściem. Ocaleniem. Usprawiedliwieniem. I choć ona w trakcie życia z Aną u boku w życiu się do tego nie przyzna, nie znaczy, że unika problemu. Ona go po prostu nie widzi.
Aby lepiej ją zrozumieć, wyobraźcie sobie ślepca, któremu opowiadacie o kolorach. Jak on ma sobie wyobrazić kolor żółty, a jak zielony? Przecież nigdy ich nie widział... A jeśli już je sobie wyobrazi, to na pewno inaczej niż Ty.
Tak samo Anorektyczka - jej zdaniem ona jest dorosła, odpowiedzialna, rozważna i sumienna. Nie rozumie dlaczego inni traktują jej sposób życia inaczej niż ona sama. Jej jest dobrze tak jak jest. Jest to zastój. Jasne. Ale w życiu będziemy mieć tyle fal zastoju, że aż się sami się zdziwimy! Rutyna jest zastojem dla ciała i dla umysłu, ale jest bezpieczna, bo jest znana. Niepewność budzi niepokój, a dorosłość jest niepewna. Życie jest niepewne.
Stąd to parcie na coś pewnego, coś stałego, coś bezpiecznego, na Anę i poczucie bezpieczeństwa. jakie możemy pamiętać z dzieciństwa... Bo to ktoś o nas dbał, lepiej czy gorzej, ale to był czyjś obowiązek.

poniedziałek, 2 listopada 2015
Piosenki o Anoreksji
Silverchair - Ana's song
Anorexic beauty - Pulp
The First Taste - Fiona Apple
Dear diary - MikelJW
Anorexia Song / Broken Soul - Fie Laursen
Edith Backlund - Skinny
Courage - SuperChick
Faces Without Names - Deadly Beauty
Picture Me Broken - Skin and Bones
Never Good Enough - Rachel Ferguson
Geri Karlstrom - Starving for Attention
Anorexic beauty - Pulp
The First Taste - Fiona Apple
Lucy at the gym - Jill Sobule
Dear diary - MikelJW
Anorexia Song / Broken Soul - Fie Laursen
Edith Backlund - Skinny
Courage - SuperChick
Faces Without Names - Deadly Beauty
Picture Me Broken - Skin and Bones
Never Good Enough - Rachel Ferguson
Geri Karlstrom - Starving for Attention
piątek, 30 października 2015
Pretty Hurts
Dogonić niedoścignione...
Chcesz być piękna? Cierp.
Piękno boli.
Piękno to kwestia dyskusyjna. Jedni powiedzą - masz piękną duszę. Inni - masz piękne ciało.
Czym jest piękno?
Piękno co chwilę zmienia swoją definicję. To co jest piękne dziś, było brzydkie wczoraj, a jutro będzie przeciętne.
Dla Anorektyczki piękno to chudość. To wystające kości. Niska waga. Niejedzenie. Woda. Sport. Ascetyzm.
Piękno boli.
Boli, jeśli mimo swoich wysiłków, nie możesz osiągnąć celu. Nie osiąganie celu, nie zbliżanie się do niego, nie znaczy, że jesteś leniwa.
Może to jednak oznaczać, że Twój organizm i Twoje ciało mają swoje potrzeby, swoją budowę, swoje cechy charakterystyczne.
I aby nie dać się zwariować w świecie, w którym wszystko jest nam narzucane z góry, a demokracja, wolność słowa i wyboru - to tylko piękne hasła, zacznijmy od akceptacji status quo.
Jesteśmy jakie jesteśmy.
I od tego punktu dopiero możemy zacząć.
Zacząć wdrażać zmiany na lepszą wersję siebie. Lepszą, a nie wyniszczoną.
Zmieńmy nastawienie: zamiast "chcę być chuda", myśl: "chcę być zdrowa".
I od teraz wszystko, co robisz, rób z nową myślą - dla siebie i swojego zdrowia.
Nie zaniedbuj się! Dbaj o każdą sferę swojego życia!
Karm nie tylko swój organizm i ciało, ale nakarm też swoją duszę.
Trenuj swoje ciało, ale pamiętaj też o treningu mózgu.
Bo piękno, wyimaginowane piękno, zfotoszopowane piękno, boli.
Chcesz być piękna? Cierp.
Piękno boli.
Piękno to kwestia dyskusyjna. Jedni powiedzą - masz piękną duszę. Inni - masz piękne ciało.
Czym jest piękno?
Piękno co chwilę zmienia swoją definicję. To co jest piękne dziś, było brzydkie wczoraj, a jutro będzie przeciętne.
Dla Anorektyczki piękno to chudość. To wystające kości. Niska waga. Niejedzenie. Woda. Sport. Ascetyzm.
Piękno boli.
Boli, jeśli mimo swoich wysiłków, nie możesz osiągnąć celu. Nie osiąganie celu, nie zbliżanie się do niego, nie znaczy, że jesteś leniwa.
Może to jednak oznaczać, że Twój organizm i Twoje ciało mają swoje potrzeby, swoją budowę, swoje cechy charakterystyczne.
I aby nie dać się zwariować w świecie, w którym wszystko jest nam narzucane z góry, a demokracja, wolność słowa i wyboru - to tylko piękne hasła, zacznijmy od akceptacji status quo.
Jesteśmy jakie jesteśmy.
I od tego punktu dopiero możemy zacząć.
Zacząć wdrażać zmiany na lepszą wersję siebie. Lepszą, a nie wyniszczoną.
Zmieńmy nastawienie: zamiast "chcę być chuda", myśl: "chcę być zdrowa".
I od teraz wszystko, co robisz, rób z nową myślą - dla siebie i swojego zdrowia.
Nie zaniedbuj się! Dbaj o każdą sferę swojego życia!
Karm nie tylko swój organizm i ciało, ale nakarm też swoją duszę.
Trenuj swoje ciało, ale pamiętaj też o treningu mózgu.
Bo piękno, wyimaginowane piękno, zfotoszopowane piękno, boli.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








