Czy patrząc na Anorektyczkę nie wydaje Wam się ona oazą spokoju?
Obserwując zdjęcia Anorektyczek w sieci wyczuwam od nich spokój, pokorę, siłę, lekkość...
Sama oglądając swoje zdjęcia sprzed kilku lat też mam takie odczucia...
A jak to jest na prawdę?
Anorektyczka nie jest osobą wybuchową, przynajmniej nie w oczach społeczeństwa, wśród ludzi. Nie może sobie pozwolić na brak opanowania. Przecież to takie nieprofesjonalne. A przecież ona jest profesjonalistką w każdym calu. Wie czego chce i do tego dąży niestrudzenie.
Oczywiście - jest też człowiekiem, nie robotem, chociaż pozornie mechanizm jej działania przypomina naturę robota... A skoro jest istotą żywą, ma uczucia, które gdzieś musi uwolnić. Niemniej jednak nie pozwala sobie na takie nietaktowne zachowania publicznie. A jeśli już do takiego stopnia zostanie wyprowadzona z równowagi, korzystając ze swoich umiejętności aktorskich oraz szerokiej gamy masek strategicznie ucina dyskusję, dając do zrozumienia drugiej stronie, że nie warto było zaczynać takiej czy innej dyskusji na forum... Nie warto, bo opozycja wychodzi na debila, na własne życzenie zresztą.
Tak - Anorektyczki są dobrymi strategami. Muszą być w tym dobre, inaczej nie byłyby w miejscu, w jakim się znajdują. Tylko myśląc i działając wg. starannie obranej strategii są w stanie piąć się po stopniach w górę. Do realizacji swoich celów.
Poza tym ten bijący od nich spokój ma za zadanie uciszyć otoczenie, bo przecież wszystko jest w porządku. Nikt nie mdleje, nie trzyma się ściany, nie opuszcza w nauce czy pracy - nikt nie cierpi. Zatem wszystko musi być w jak najlepszym porządku.
Spokój uspokaja samą Anorektyczkę, spokój uspokaja otoczenie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anorektyczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anorektyczka. Pokaż wszystkie posty
piątek, 8 stycznia 2016
poniedziałek, 4 stycznia 2016
Czerwona bransoletka
Znakiem rozpoznawczym Motylków jest Czerwona bransoletka, noszona na prawym nadgarstku. Jeśli ktoś nosi fioletową, może się identyfikować z Mią (czyli Bulimią).
I na tym można byłoby skończyć ten post. Większej filozofii nie ma, tylko że kiedy ja wpadłam w sidła Any, nawet nie pomyślałam o jakiejkolwiek symbolice czy nawet grupie wsparcia. Ogólnie to wychodzi na to, że Anorektyczką jest się przez przypadek lub świadomie.
Przez przypadek - gorzej. Bo wpadasz i nawet nie wiesz, że wpadłaś. PO prostu - jesteś w jakimś chorym kręgu, w którym widzisz siebie jako osobę otyłą, tłustą, obleśną. Masz obrzydzenie do siebie. Do jedzenia. Do innych otyłych też! Tylko, że inni nie wydają Ci się tak grubi jak Ty sama. Tak się na tym koncentrujesz, że do głowy Ci nie przyjdzie, aby w necie siedzieć i szperać informacji nt. Anoreksji. Bo przecież Ciebie to nawet nie dotyczy. Ty masz swoje cele. Swoje marzenia. Do których dążysz. Swoje problemy. Z jakimi walczysz.
Jakaś tam czerwona bransoletka czy Thinspiracje? Nawet o tym nie pomyślisz.
Świadomie - czyli masz na tyle dosyć swojej tuszy (prawdziwej lub wyimaginowanej), że świadomie próbujesz wpaść w Anoreksję. Z różnym skutkiem. Stąd Otyłe Anorektyczki. Czyli dziewczyny, które marzą, że pewnego pięknego dnia od oglądania tych thinspiracji, noszenia czerwonej bransoletki, utożsamiania się z motylkami i wypowiadania na forach zaczną chudnąć... Jednym się udaje, innym nie. Ale tak czy siak - próbują. Karają się za niesubordynację. Chociaż bądźmy szczerzy - te dziewczynki to raczej takie hejterki, które chcą, ale nie mogą. I dlatego piszą takie bzdury po sieci. W nerwach, że siedząc przed komputerem nie chudną.
Zatem te atrybuty Anorektyczek powstały chyba bardziej z myślą o tym, które potrzebują jakiś dowodów, jakieś pomocy z zewnątrz, aby móc wejść w ramiona choroby.
Chory "normalnie" nie myśli o takich pierdołach. Po prostu jest chory.
I na tym można byłoby skończyć ten post. Większej filozofii nie ma, tylko że kiedy ja wpadłam w sidła Any, nawet nie pomyślałam o jakiejkolwiek symbolice czy nawet grupie wsparcia. Ogólnie to wychodzi na to, że Anorektyczką jest się przez przypadek lub świadomie.
Przez przypadek - gorzej. Bo wpadasz i nawet nie wiesz, że wpadłaś. PO prostu - jesteś w jakimś chorym kręgu, w którym widzisz siebie jako osobę otyłą, tłustą, obleśną. Masz obrzydzenie do siebie. Do jedzenia. Do innych otyłych też! Tylko, że inni nie wydają Ci się tak grubi jak Ty sama. Tak się na tym koncentrujesz, że do głowy Ci nie przyjdzie, aby w necie siedzieć i szperać informacji nt. Anoreksji. Bo przecież Ciebie to nawet nie dotyczy. Ty masz swoje cele. Swoje marzenia. Do których dążysz. Swoje problemy. Z jakimi walczysz.
Jakaś tam czerwona bransoletka czy Thinspiracje? Nawet o tym nie pomyślisz.
Świadomie - czyli masz na tyle dosyć swojej tuszy (prawdziwej lub wyimaginowanej), że świadomie próbujesz wpaść w Anoreksję. Z różnym skutkiem. Stąd Otyłe Anorektyczki. Czyli dziewczyny, które marzą, że pewnego pięknego dnia od oglądania tych thinspiracji, noszenia czerwonej bransoletki, utożsamiania się z motylkami i wypowiadania na forach zaczną chudnąć... Jednym się udaje, innym nie. Ale tak czy siak - próbują. Karają się za niesubordynację. Chociaż bądźmy szczerzy - te dziewczynki to raczej takie hejterki, które chcą, ale nie mogą. I dlatego piszą takie bzdury po sieci. W nerwach, że siedząc przed komputerem nie chudną.
Zatem te atrybuty Anorektyczek powstały chyba bardziej z myślą o tym, które potrzebują jakiś dowodów, jakieś pomocy z zewnątrz, aby móc wejść w ramiona choroby.
Chory "normalnie" nie myśli o takich pierdołach. Po prostu jest chory.
piątek, 1 stycznia 2016
Anoreksja - samopomoc
Po rozmowach z Wami oraz obserwacjach własnych widzę, że aby wyjść na przeciw chorobie nie potrzebujemy żadnych leków, hospitalizacji, długotrwałych terapii...
Bo to wszystko jest na nic, jeśli my sami świadomie nie powiemy NIE DLA ANOREKSJI!
Tak - musimy się zbuntować przeciw sobie. A każdy kto walczy ze sobą wie, że jest to najcięższa walka na świcie. Pokonać siebie. Być lepszym od siebie. Lepszą wersją samej siebie. Nie dać się zabić samej sobie.
Tak - otwarcie musimy się przyznać przed sobą, że nasz jedyny wróg jest w nas samych, a nie gdzieś w otoczeniu.
Tak - świadomość i zrozumienie to są pierwsze kroki do samopomocy. Jedynej skutecznej pomocy, jakiej możemy udzielić sobie.
I choćby nie wiadomo jak świat nasz najbliższy starał się nam pomóc, jest to nic w obliczu nas samych. Bo to my sami nie chcemy pomocy. Bo my sami nie widzimy, że jej potrzebujemy. Bo my sami musimy odczuć na własnej skórze, że robimy sobie krzywdę. Krzywdę, która może skończyć się śmiercią. A my umrzeć nie chcemy. Chcemy być szczupłe, chude, lekkie jak motyle. A to nie to samo co śmierć. I to zrozumieć musisz sama.
Bo to wszystko jest na nic, jeśli my sami świadomie nie powiemy NIE DLA ANOREKSJI!
Tak - musimy się zbuntować przeciw sobie. A każdy kto walczy ze sobą wie, że jest to najcięższa walka na świcie. Pokonać siebie. Być lepszym od siebie. Lepszą wersją samej siebie. Nie dać się zabić samej sobie.
Tak - otwarcie musimy się przyznać przed sobą, że nasz jedyny wróg jest w nas samych, a nie gdzieś w otoczeniu.
Tak - świadomość i zrozumienie to są pierwsze kroki do samopomocy. Jedynej skutecznej pomocy, jakiej możemy udzielić sobie.
I choćby nie wiadomo jak świat nasz najbliższy starał się nam pomóc, jest to nic w obliczu nas samych. Bo to my sami nie chcemy pomocy. Bo my sami nie widzimy, że jej potrzebujemy. Bo my sami musimy odczuć na własnej skórze, że robimy sobie krzywdę. Krzywdę, która może skończyć się śmiercią. A my umrzeć nie chcemy. Chcemy być szczupłe, chude, lekkie jak motyle. A to nie to samo co śmierć. I to zrozumieć musisz sama.
poniedziałek, 28 grudnia 2015
Ruch Pro-ANA
Ruch PRO-ANA czyli Za Anoreksją lub Profesjonalna Anorektyczka, co w wolnym tłumaczeniu oznacza:
O tak! Czyli mamy do czynienia ze świadomym wyborem Anoreksji jako stylu życia a także propagowaniem tego wszem i wobec. A że najlepszym miejscem do tego jest INTERNET, to wszystko dzieje się właśnie tu, w sieci!
I tak od wielu lat (choć ten trend nieco zmalał) świadome motylki się wzajemnie wspierają się w dążeniu do Perfekcji poprzez motywujące wpisy i zdjęcia. Otwarcie i bez eufemizmów mówią o chudości, otyłości, głodzeniu się i obżeraniu! Nie przebierają w słowach, aby dokopać sobie lub innym, choć wybierają raczej ascetyczne podejście do siebie, niż kopanie innych Anorektyczek. No chyba że chodzi o grubasków - tutaj mają w nosie cudze uczucia. Dla nich będziesz tłusty jak świnia.
Ruch PRO-ANA to wzajemne wsparcie dla dążących do perfekcji. To też fora, choć spora ich część została zamknięta, a w niektórych krajach prowadzenie takiej propagandy PRO-Ana może spotkać się z wysoką karą pieniężną, a nawet utratą wolności. Teraz wiele treści jest usuniętych lub poblokowanych, bo zostały uznane jako szkodliwe. Ale kto będzie chciał, to sobie świetnie poradzi. Internet jest długi i szeroki, a Anorektyczki głupie nie są :)
Jestem Anorektyczką, się tego nie wstydzę, a wręcz jestem z tego powodu śmiertelnie dumna!
O tak! Czyli mamy do czynienia ze świadomym wyborem Anoreksji jako stylu życia a także propagowaniem tego wszem i wobec. A że najlepszym miejscem do tego jest INTERNET, to wszystko dzieje się właśnie tu, w sieci!
I tak od wielu lat (choć ten trend nieco zmalał) świadome motylki się wzajemnie wspierają się w dążeniu do Perfekcji poprzez motywujące wpisy i zdjęcia. Otwarcie i bez eufemizmów mówią o chudości, otyłości, głodzeniu się i obżeraniu! Nie przebierają w słowach, aby dokopać sobie lub innym, choć wybierają raczej ascetyczne podejście do siebie, niż kopanie innych Anorektyczek. No chyba że chodzi o grubasków - tutaj mają w nosie cudze uczucia. Dla nich będziesz tłusty jak świnia.
Ruch PRO-ANA to wzajemne wsparcie dla dążących do perfekcji. To też fora, choć spora ich część została zamknięta, a w niektórych krajach prowadzenie takiej propagandy PRO-Ana może spotkać się z wysoką karą pieniężną, a nawet utratą wolności. Teraz wiele treści jest usuniętych lub poblokowanych, bo zostały uznane jako szkodliwe. Ale kto będzie chciał, to sobie świetnie poradzi. Internet jest długi i szeroki, a Anorektyczki głupie nie są :)
poniedziałek, 21 grudnia 2015
Perfekcja - drugie imię Anoreksji
Anoreksja wiele imion ma, jednak jej najbardziej popularnym imieniem jest PERFEKCJA.
Czy między Anoreksją a Perfekcją można postawić znak równości? Prawie. Anoreksja to proces dążący do zbioru liczb Perfekcyjnych. Prawie jak matematyka, co? No coś w tym jest, w końcu z tabelą kalorii i kalkulatorem w ręce, Anorektyczna niestrudzenie planuje swoje dzienne menu.
Co zatem znajdziemy w zbiorze liczb Perfekcyjnych Anoreksji, do jakiego dąży chora osoba?
Czy między Anoreksją a Perfekcją można postawić znak równości? Prawie. Anoreksja to proces dążący do zbioru liczb Perfekcyjnych. Prawie jak matematyka, co? No coś w tym jest, w końcu z tabelą kalorii i kalkulatorem w ręce, Anorektyczna niestrudzenie planuje swoje dzienne menu.
Co zatem znajdziemy w zbiorze liczb Perfekcyjnych Anoreksji, do jakiego dąży chora osoba?
- listę produktów dozwolonych do zjedzenia i wypicia w ciągu dnia,
- tabelę kalorii,
- kalkulator,
- wagę,
- centymetr,
- sport i przyrządy do uprawiania różnych form sportu,
- zapas wody,
- środki przeczyszczające,
- krokomierz,
- dekalog Any,
- thinspiracje.
PERFEKCJA w oczach Anorektyczki to dążenie do czystości ciała i ducha, wolność, lekkość, eteryczność, niska waga, utrata centymetrów, gap surfaces. I te w/w składowe mają pomóc jej osiągnąć swój cel - możliwie najniższą wagę. Tylko że nikt, nawet one same, nie wiedzą, co to znaczy możliwa najniższa waga. Chyba tylko waga "0"...
poniedziałek, 14 grudnia 2015
Im więcej Ciebie, tym mniej mnie...
...tak bardzo to czuję i wiem,
Naprawdę im więcej Ciebie, tym mnie mniej,
czemu trwa to tak długo?
Dlaczego im więcej Ciebie, tym mnie mniej,
i już rozumiem, że
ja nawet kiedy jesteś tak blisko mnie
tęsknię już za Tobą...
Tak, nieco przerobionym tekstem piosenki Natalii Kukulskiej można opowiedzieć o związku z Aną. Jest to niełatwy związek dwojga "ludzi" - realnej i dążącej do Perfekcji osoby z nierealną wizją Any.
Ana to ideał, to ta lepsza połowa jak śpiewał Mesajah, do której dąży cierpiąca z powodu wielu niedoskonałości osoba. A czy są to realne niedoskonałości? To nie ma znaczenia. Ważne jest to, co ona myśli sama o sobie, a sama dla siebie jest nieidealna. Dlatego jest w związku z kimś lepszym, do kogo może dążyć.
Nie bez powodu mówi się, że miłość jest ślepa o czym śpiewała nam już Anna Rusowicz. A w tym przypadku ślepcem jest chory, który podąża bezgranicznie za radami ruchu PRO-ANY i jak głupiec z mądrości nie uczy się i jak ślepiec w miłości błądzi we mgle. Nie ma co oceniać - to wszystko siedzi w głowie. Ideał piękna siedzi w głowie. Każdy widzi się inaczej. Jedni uważają, że są piękniejsi niż w rzeczywistości, inni odwrotnie. Postrzeganie nas samych przez siebie jest subiektywne. Anorektyczka nigdy nie spojrzy na siebie oczami innych.
piątek, 11 grudnia 2015
Filmy o Anoreksji, Bulimii i nie tylko...
Oto lista filmów nt. zaburzeń jedzenia/łaknienia. Część z nich można obejrzeć w sieci. Nie wszystkie są po polsku. Dla zainteresowanych tematem, zapraszam na seans:
- Dzień z Życia Anorektyczki
- Cena Sukcesu (Dying to Be Perfect: The Ellen Hart Pena Story)
- Umrzeć dla Tańca (Dying to Dance)
- Skrywana Tajemnica (Sharing the Secret)
- Z miłości do Nancy (For the Love of Nancy)
- Szczyt Głodu (Hunger Point)
- Cena Doskonałości (Perfect Body)
- Gdy Przyjaźń Zabija (When Friendship Kills)
- Szczupłe (Thin)
- Moja Chuda Siostra (My Skinny Sister)
- Najlepsza Dziewczynka na Świecie (The Best Little Girl in the World)
- Umrzeć dla figury (Dying to be Thin)
- Walc w Obłokach (Could Waltzing)
- Przerwana Lekcja Muzyki (Girl, Interrupted)
- Światła Sceny (Center Stage)
- Czarny Łabędź (Black Swan)
- Anoreksja - Śmierć na Raty
- The Karen Carpenter Story
- Klub Małych Anorektyczek
- Sala Samobójców
- Kate's Secret
- Ploteczki (Eating)
- Thinspiration
- The Secret Life of Mary Margaret
- Little Girls in Preety Boxes
- A Secret Between Friends
- Tears of Ana Mia
- My Secret Past
- Bronte Cullis' Story
- Dying to be Anorexic
- I'm a Child Anirexic
- Dana, the Eight Year Old Anorexic
- Desperately Hungry Housewives
- The Truth about Online Anorexia
- Boy Ana
- Anorexia Clinic
- Living on Air
- Inside Ana's Head
- My Friend Ana
- Killing Us Softly
- Perfect Illusions
- An Anorexic's Tale: The Brief Life of Catherine
- 301, 302
- A Girl is A Girl
P.S. Jeszcze nie wszystkie widziałam.
poniedziałek, 7 grudnia 2015
Czym jest Dekalog Pro-ANY?
Dekalog Pro-ANY to nic innego jak zbiór 10 przykazań Anorektyczki... Co ciekawe, z biegiem czasu zaczął się on nieco wydłużać i tak wyglądało pierwsze 10 przykazań:
1. Jeśli nie jesteś szczupła, to znaczy, że nie jesteś atrakcyjna.
2. Bycie szczupłą jest ważniejsze od bycia zdrową.
3. Będziesz się głodziła i robiła wszystko co w Twojej mocy, aby wyglądać coraz szczuplej.
4. Nie będziesz jadła nadprogramowo bez poczucia winy i kary.
5. Będziesz liczyła każdą kalorię i ograniczała ich ilość.
6. To proste: chudnięcie jest dobre, a przybieranie na wadze – złe.
7. Nigdy nie jesteś „zbyt” szczupła.
8. Bycie szczupłą i niejedzenie są dowodami prawdziwej siły woli.
9. Wierzę w perfekcję i chcę ją osiągnąć.
10. Droga do szczęścia jest stawaniem się kimś lepszym niż wczoraj.
Po drodze doszły do niego i takie punkty:
11. Nie będziesz jadła niczego nadprogramowo bez ukarania siebie za to.
12. Najważniejsze jest to, co mówi waga.
13. Waga jest wskaźnikiem moich codziennych sukcesów i porażek.
14. Wierzę w potęgę kontroli, która jako jedyna może wnieść porządek w chaos, którym jest mój świat.
15. Wierzę w piekło, bo czasami mam wrażenie, że w nim żyję.
Po co ktoś stworzył taki Dekalog?
Skoro dekalog to zbiór zasad, jaki należy się sugerować, to znaczy, że owe zasady są po to, by je przestrzegać i łatwo było odróżnić co jest dobre a co nie. postępowanie w zgodzie z powyższym dekalogiem gwarantowało powodzenie w osiąganiu perfekcji oraz utrzymywało duchowy charakter tej walki. To po pierwsze.
Po drugie - jeden w miarę spójny dekalog gwarantował jedno spojrzenie wśród wszystkich osób dążących do prefekci. Budowała się jakby religia wyznawców Any.
Po trzecie - dekalog dawał poczucie bezpieczeństwa i kontroli.
Podsumowując - prawda jest taka, że im bardziej dopracujemy pewną ideę (w tym wypadku IDEĘ ANOREKSJI), tym łatwiej ją zaakceptować, przyjąć i przestrzegać. A trzeba przyznać, że ANA jest bardzo dobrze dopracowana i łatwo w nią uwierzyć. Obecnie w sieci mamy bardzo dużo dekalogów PRO-FIT. Zobaczymy co będzie za kilka następnych lat...
1. Jeśli nie jesteś szczupła, to znaczy, że nie jesteś atrakcyjna.
2. Bycie szczupłą jest ważniejsze od bycia zdrową.
3. Będziesz się głodziła i robiła wszystko co w Twojej mocy, aby wyglądać coraz szczuplej.
4. Nie będziesz jadła nadprogramowo bez poczucia winy i kary.
5. Będziesz liczyła każdą kalorię i ograniczała ich ilość.
6. To proste: chudnięcie jest dobre, a przybieranie na wadze – złe.
7. Nigdy nie jesteś „zbyt” szczupła.
8. Bycie szczupłą i niejedzenie są dowodami prawdziwej siły woli.
9. Wierzę w perfekcję i chcę ją osiągnąć.
10. Droga do szczęścia jest stawaniem się kimś lepszym niż wczoraj.
Po drodze doszły do niego i takie punkty:
11. Nie będziesz jadła niczego nadprogramowo bez ukarania siebie za to.
12. Najważniejsze jest to, co mówi waga.
13. Waga jest wskaźnikiem moich codziennych sukcesów i porażek.
14. Wierzę w potęgę kontroli, która jako jedyna może wnieść porządek w chaos, którym jest mój świat.
15. Wierzę w piekło, bo czasami mam wrażenie, że w nim żyję.
Po co ktoś stworzył taki Dekalog?
Skoro dekalog to zbiór zasad, jaki należy się sugerować, to znaczy, że owe zasady są po to, by je przestrzegać i łatwo było odróżnić co jest dobre a co nie. postępowanie w zgodzie z powyższym dekalogiem gwarantowało powodzenie w osiąganiu perfekcji oraz utrzymywało duchowy charakter tej walki. To po pierwsze.
Po drugie - jeden w miarę spójny dekalog gwarantował jedno spojrzenie wśród wszystkich osób dążących do prefekci. Budowała się jakby religia wyznawców Any.
Po trzecie - dekalog dawał poczucie bezpieczeństwa i kontroli.
Podsumowując - prawda jest taka, że im bardziej dopracujemy pewną ideę (w tym wypadku IDEĘ ANOREKSJI), tym łatwiej ją zaakceptować, przyjąć i przestrzegać. A trzeba przyznać, że ANA jest bardzo dobrze dopracowana i łatwo w nią uwierzyć. Obecnie w sieci mamy bardzo dużo dekalogów PRO-FIT. Zobaczymy co będzie za kilka następnych lat...
piątek, 4 grudnia 2015
Isabelle Caro w obiektywie Oliviera Toscani
Zacznę nietypowo, bo od fotografa.
Dlaczego?
Bo jego spojrzenie na świat jest mi bliski.
Podobnie jak świat widziany oczami Salvadora Dalego, Tima Burtona czy Edgara Allana Poe.
Co ich łączy?
Ekspresja, kontrowersja, odmienność, wyjątkowość, szokowanie, izolacja.
Olivier Toscani to włoski fotograf z własną wizją. Praca z Olivierem wiąże się z przystaniem na jego warunki i jego wizję reklamy produktu/usługi/człowieka. Inaczej nie pracuje. A efekty jego pracy wzbudzają wiele kontrowersji. Obecnie na Polskim rynku możemy obserwować kampanię reklamową marki Roleski "Królewska Republika Roleski" realizowaną właśnie przez Toscaniego.
Inne kampanie? Proszę bardzo:
Ale przejdźmy do sedna postu, do ikony Anoreksji, do Isabelle Caro...
Isabelle Caro - nieżyjąca już francuska fotomodelka i aktorka. Dziewczyna, która większą część swojego życia walczyła z Anoreksją i tą walkę przegrała...
Czy chciała wyzdrowieć? ... Na pewno chciała ostrzec inne osoby przed konsekwencjami, do jakich prowadzi długotrwała Anoreksja...
Jej kampania "Nie Anoreksji" realizowana z Olivierem Toscani oraz firmą odzieżową No-lita miała na celu ujawnienie światu czym zewnętrznie jest Anoreksja. Anoreksja bez ubrania. Naga zupełnie. Ten swoisty ekshibicjonizm wywołał wiele szumu w kraju jak i na świecie. W wielu miejscach zabroniono publikacji zdjęć Isabelle, twierdząc że w ten sposób namawia dziewczyny do walki o taką właśnie sylwetkę...

Czy namawiała? Poniżej sami możecie zobaczyć wywiad z Isabelle, która mówi otwarcie, że nie lubi siebie. Że jest świadoma swojej brzydoty. Mówi o tym, że może jedynie marzyć o długich włosach i ładnej, zdrowej skórze. Kochała tylko swoje oczy. Oczy, które mimo strasznej choroby pozostały takie same...
Próbowała jeść. Jednak jej organizm strasznie się buntował. Mogła przyjmować małe porcje pożywienia i nieco więcej płynów.
W krytycznym momencie ważyła ok. 25 kg przy wzroście 165 cm (BMI=9,19!!!). Była wówczas w śpiączce. Przed samą śmiercią udało jej się przybrać na wadze zaledwie 6 kg... Zmarła mając 28 lat.
Pozostawiła po sobie OSTRZEŻENIE, którego nie można nie zauważyć. Wyjątkowo szokujące. Mocne. Ekspresyjne. Niesmaczne. Otwierające oczy. Dające do myślenia.
Dlaczego?
Bo jego spojrzenie na świat jest mi bliski.
Podobnie jak świat widziany oczami Salvadora Dalego, Tima Burtona czy Edgara Allana Poe.
Co ich łączy?
Ekspresja, kontrowersja, odmienność, wyjątkowość, szokowanie, izolacja.
Olivier Toscani to włoski fotograf z własną wizją. Praca z Olivierem wiąże się z przystaniem na jego warunki i jego wizję reklamy produktu/usługi/człowieka. Inaczej nie pracuje. A efekty jego pracy wzbudzają wiele kontrowersji. Obecnie na Polskim rynku możemy obserwować kampanię reklamową marki Roleski "Królewska Republika Roleski" realizowaną właśnie przez Toscaniego.
A w księgarniach możemy znaleźć jego książkę dot. reklamy: Reklama - uśmiechnięte ścierwo. Myślę, że tytuł mówi sam za siebie i nie wymaga dalszego komentarza...
Inne kampanie? Proszę bardzo:
Ale przejdźmy do sedna postu, do ikony Anoreksji, do Isabelle Caro...
Isabelle Caro - nieżyjąca już francuska fotomodelka i aktorka. Dziewczyna, która większą część swojego życia walczyła z Anoreksją i tą walkę przegrała...
Czy chciała wyzdrowieć? ... Na pewno chciała ostrzec inne osoby przed konsekwencjami, do jakich prowadzi długotrwała Anoreksja...
Jej kampania "Nie Anoreksji" realizowana z Olivierem Toscani oraz firmą odzieżową No-lita miała na celu ujawnienie światu czym zewnętrznie jest Anoreksja. Anoreksja bez ubrania. Naga zupełnie. Ten swoisty ekshibicjonizm wywołał wiele szumu w kraju jak i na świecie. W wielu miejscach zabroniono publikacji zdjęć Isabelle, twierdząc że w ten sposób namawia dziewczyny do walki o taką właśnie sylwetkę...
Czy namawiała? Poniżej sami możecie zobaczyć wywiad z Isabelle, która mówi otwarcie, że nie lubi siebie. Że jest świadoma swojej brzydoty. Mówi o tym, że może jedynie marzyć o długich włosach i ładnej, zdrowej skórze. Kochała tylko swoje oczy. Oczy, które mimo strasznej choroby pozostały takie same...
Próbowała jeść. Jednak jej organizm strasznie się buntował. Mogła przyjmować małe porcje pożywienia i nieco więcej płynów.
W krytycznym momencie ważyła ok. 25 kg przy wzroście 165 cm (BMI=9,19!!!). Była wówczas w śpiączce. Przed samą śmiercią udało jej się przybrać na wadze zaledwie 6 kg... Zmarła mając 28 lat.
Pozostawiła po sobie OSTRZEŻENIE, którego nie można nie zauważyć. Wyjątkowo szokujące. Mocne. Ekspresyjne. Niesmaczne. Otwierające oczy. Dające do myślenia.
poniedziałek, 30 listopada 2015
Chudość z Mody nie wyszła...
Mówicie co chcecie, ale chudość z mody nie wyszła!
I na co te ustawy dot. minimalnego BMI modelek, skoro świat mody rządzi się własnymi prawami???
I wie o tym doskonale Agnes Hedengard - "była" modelka, dla której świat mody zamknął drzwi i schował klucz. I jeśli chce wrócić do tego bajecznego świata musi zmniejszyć tyłek, zwęzić biodra, a co ciekawe jej BMI wynosi 17,5... A prawidłowy, akceptowalny wskaźnik masy ciała wynosi ok. 19.
Czyli dziewczyna ma lekką niedowagę, a mimo to wciąż jest za gruba... I jak być zdrowym w tych chorym świecie?
Dziewczyna pokazuje nam, że aby być modelką nie należy wyglądać tak jak ona, ponieważ ona jest za duża dla świata mody. Na szczęście uważa, że wytyczne branży modelingu to totalny absurd i zachęca nas do samoakceptacji.
I na co te ustawy dot. minimalnego BMI modelek, skoro świat mody rządzi się własnymi prawami???
(Swoją drogą TUTAJ możesz obliczyć swoje BMI, jeśli jesteś ciekawa/y)
I wie o tym doskonale Agnes Hedengard - "była" modelka, dla której świat mody zamknął drzwi i schował klucz. I jeśli chce wrócić do tego bajecznego świata musi zmniejszyć tyłek, zwęzić biodra, a co ciekawe jej BMI wynosi 17,5... A prawidłowy, akceptowalny wskaźnik masy ciała wynosi ok. 19.
Czyli dziewczyna ma lekką niedowagę, a mimo to wciąż jest za gruba... I jak być zdrowym w tych chorym świecie?
Too Big for the Industry (FILM)
piątek, 27 listopada 2015
Anoreksja zapętlona w czasoprzestrzeni
Dlaczego zapętlona w czasoprzestrzeni?
Dlatego, ze już coś jest, to nie wypleni się tego. Można zmieniać teorie, można zmieniać podejście, zdanie, ale faktu samego w sobie, który na dodatek doczekał się swojej nazwy, wymazać się nie da.
I tak - wiemy już, że istnieje takie coś jak Anoreksja.
I nawet jeśli "moda" ulega zmianie i dziś modna jest atletyczna figura, nikt nie gwarantuje, że za moment nie wróci szał na rozmiar XXXL albo rozmiar "zero"...
Poza tym, chorując raz na Anoreksję, nie oznacza to że po wielu latach walki, po wielu terapiach jesteśmy zupełnie zdrowi. No niby jesteśmy. Niby normalnie funkcjonujemy, żyjemy, jemy, ale...
Ale ONA gdzieś tam jest... Głęboko w nas samych. Czasem się odzywa, próbuje wrócić. Walka trwa już zawsze. Wciąż zdarzają się momenty załamania i braku akceptacji. Płacz. Złość.
Wraca ważenie się. Ale takie niby potajemne. Dalej jest taka wewnętrzna kontrola i liczenie, ile dziś się zjadło. Czy aby nie za dużo. Za mało niby też nie, bo przecież patrzą nam na ręce. Sprawdzają, czy jemy. Nie tak jak na początku, ale w otoczeniu najbliższych też jest lęk.
Anoreksja jak każda choroba o podłożu psychicznym wraca. Jest zapętlona w czasie. Trzeba po prostu umieć z nią już żyć. Zaakceptować jej obecność i podejmować racjonalne decyzje każdego dnia.
Dlatego, ze już coś jest, to nie wypleni się tego. Można zmieniać teorie, można zmieniać podejście, zdanie, ale faktu samego w sobie, który na dodatek doczekał się swojej nazwy, wymazać się nie da.
I tak - wiemy już, że istnieje takie coś jak Anoreksja.
I nawet jeśli "moda" ulega zmianie i dziś modna jest atletyczna figura, nikt nie gwarantuje, że za moment nie wróci szał na rozmiar XXXL albo rozmiar "zero"...
Poza tym, chorując raz na Anoreksję, nie oznacza to że po wielu latach walki, po wielu terapiach jesteśmy zupełnie zdrowi. No niby jesteśmy. Niby normalnie funkcjonujemy, żyjemy, jemy, ale...
Ale ONA gdzieś tam jest... Głęboko w nas samych. Czasem się odzywa, próbuje wrócić. Walka trwa już zawsze. Wciąż zdarzają się momenty załamania i braku akceptacji. Płacz. Złość.
Wraca ważenie się. Ale takie niby potajemne. Dalej jest taka wewnętrzna kontrola i liczenie, ile dziś się zjadło. Czy aby nie za dużo. Za mało niby też nie, bo przecież patrzą nam na ręce. Sprawdzają, czy jemy. Nie tak jak na początku, ale w otoczeniu najbliższych też jest lęk.
Anoreksja jak każda choroba o podłożu psychicznym wraca. Jest zapętlona w czasie. Trzeba po prostu umieć z nią już żyć. Zaakceptować jej obecność i podejmować racjonalne decyzje każdego dnia.
wtorek, 24 listopada 2015
Szczerze o Anoreksji w Gazecie Słupeckiej
Myślę, że po przeczytaniu tego wywiadu komentarz z mojej strony jest już zbędny.
Bo jest tu wszystko.
A to, czego nie ma, jest na blogu.
Zapraszam.
poniedziałek, 23 listopada 2015
Kiedy Anorektyczka ukrywa swe kości...
To nie jest tak, że Anorektyczki uwielbiają eksponować całemu światu swoje wystające kości! Lubią się tym chwalić innym Anorektyczkom, ale nigdy nie najbliższym...
Dlaczego?
Nie wymaga to zbyt wielkiego tłumaczenia, ale co tam. Zawsze mnie uczono, że jak się zadaje pytanie, choćby z pozoru banalne, to trzeba w miarę dokładnie odpowiedzieć.
Najbliższym na nas zależy. Skąd możemy to wiedzieć? Jeśli widzą, że zachowujemy się inaczej, wyglądamy inaczej, chudniemy, tyjemy, zmieniamy otoczenie, styl, etc. to reagują. Jak reagują, znaczy że im zależy.
A Anorektyczce zależy na tym, aby nikt się jej nie wtrącał w raz obraną drogę do perfekcji. Dla niej to cel, to życie, a każdy kto chce ją od tego odwieść, automatycznie staje się wrogiem.
Anorektyczka i tak ma bardzo nadszarpnięte nerwy już tym, czy da radę zgubić kolejne gramy, dekagramy i kilogramy, że nawet nie chce tracić czasu i energii na kolejne kłótnie, dlatego chowa swe kości pod długimi i obszernymi ubraniami.
Im mniej widzą najbliżsi, tym mniejsze prawdopodobieństwo "prawienia" kazań. Dlatego nie będzie wszem i wobec eksponować swojej skrajnej chudości w domu. Głupia nie jest.
Chyba że koniecznie takim zachowaniem chce zwrócić na siebie uwagę. Wówczas robi na odwrót. Wtedy możemy być pewni, że ten zamach na samą siebie jest celowy nie dla samej chudości, ale do odwrócenia uwagi od innych zajęć i skoncentrowania się na cierpiącej, która może cierpieć właśnie z powodu braku czasu dla niej.
A o ten czas coraz ciężej. I na każdym kroku można obserwować jak dzieci wręcz walczą o uwagę rodzica na różne sposoby. Również sposobem "na Anoreksję"...
Dlaczego?
Nie wymaga to zbyt wielkiego tłumaczenia, ale co tam. Zawsze mnie uczono, że jak się zadaje pytanie, choćby z pozoru banalne, to trzeba w miarę dokładnie odpowiedzieć.
Najbliższym na nas zależy. Skąd możemy to wiedzieć? Jeśli widzą, że zachowujemy się inaczej, wyglądamy inaczej, chudniemy, tyjemy, zmieniamy otoczenie, styl, etc. to reagują. Jak reagują, znaczy że im zależy.
A Anorektyczce zależy na tym, aby nikt się jej nie wtrącał w raz obraną drogę do perfekcji. Dla niej to cel, to życie, a każdy kto chce ją od tego odwieść, automatycznie staje się wrogiem.
Anorektyczka i tak ma bardzo nadszarpnięte nerwy już tym, czy da radę zgubić kolejne gramy, dekagramy i kilogramy, że nawet nie chce tracić czasu i energii na kolejne kłótnie, dlatego chowa swe kości pod długimi i obszernymi ubraniami.
Im mniej widzą najbliżsi, tym mniejsze prawdopodobieństwo "prawienia" kazań. Dlatego nie będzie wszem i wobec eksponować swojej skrajnej chudości w domu. Głupia nie jest.
Chyba że koniecznie takim zachowaniem chce zwrócić na siebie uwagę. Wówczas robi na odwrót. Wtedy możemy być pewni, że ten zamach na samą siebie jest celowy nie dla samej chudości, ale do odwrócenia uwagi od innych zajęć i skoncentrowania się na cierpiącej, która może cierpieć właśnie z powodu braku czasu dla niej.
A o ten czas coraz ciężej. I na każdym kroku można obserwować jak dzieci wręcz walczą o uwagę rodzica na różne sposoby. Również sposobem "na Anoreksję"...
piątek, 20 listopada 2015
Anoreksja to siła!
Z czym kojarzy Wam się siła?
Wzór na siłę to masa razy długość podzielona przez czas do kwadratu. To tyle teorii na dziś. Teraz praktyka wg. Anorektyczki.
Siła dla Anorektyczki to priorytet. I nie chodzi tu wcale o siłę pięści. Siła odgrywa tu ważną rolę w psychice cierpiącej na Anoreksję.
Anorektyczka uważa Anę za najsilniejszą ikonę na świecie, do której sama chce dążyć. To ikona Anoreksji ukazuje się w postaci: Silnej Woli.
Idąc tym tropem myślenia, duża siła woli świadczy o podążaniu śladami ikony Anoreksji, a zatem zbliża cierpiącą do tego ideału. Dlatego też Anorektyczka ćwiczy nieustannie swoją Silną Wolę. Walczy sama ze sobą o "lepsze" jutro, o "ładniejszą" sylwetkę, o "zdrowsze" życie. Walczy o chudość, a tym samym walczy o śmierć...
Wyniszczając siebie fizycznie i psychicznie zniekształca obraz rzeczywistości. Tworzy własną. A w niej, w tej nowej, własnej, lepszej rzeczywistości ona ma być silna. Ona jest silna!
Wzór na siłę to masa razy długość podzielona przez czas do kwadratu. To tyle teorii na dziś. Teraz praktyka wg. Anorektyczki.
Siła dla Anorektyczki to priorytet. I nie chodzi tu wcale o siłę pięści. Siła odgrywa tu ważną rolę w psychice cierpiącej na Anoreksję.
Anorektyczka uważa Anę za najsilniejszą ikonę na świecie, do której sama chce dążyć. To ikona Anoreksji ukazuje się w postaci: Silnej Woli.
Idąc tym tropem myślenia, duża siła woli świadczy o podążaniu śladami ikony Anoreksji, a zatem zbliża cierpiącą do tego ideału. Dlatego też Anorektyczka ćwiczy nieustannie swoją Silną Wolę. Walczy sama ze sobą o "lepsze" jutro, o "ładniejszą" sylwetkę, o "zdrowsze" życie. Walczy o chudość, a tym samym walczy o śmierć...
Wyniszczając siebie fizycznie i psychicznie zniekształca obraz rzeczywistości. Tworzy własną. A w niej, w tej nowej, własnej, lepszej rzeczywistości ona ma być silna. Ona jest silna!
- Jest silna, bo odmawia sobie jedzenia.
- Jest silna, bo wygrywa z uczuciem głodu.
- Jest silna, bo trenuje bez wytchnienia.
- Jest silna, bo nie potrzebuje nikogo.
- Jest silna, bo panuje nad sobą w oczach innych.
- Jest silna, bo ma zasady.
Anoreksja daje jej poczuje siły, ponieważ w oczach innych widzi, że osiąga cel. Nawet jeśli sama tego nie widzi i po nocach płacze, tnie się, uważa, że jest słaba, to w oczach innych ONA jest SILNA!
Tak, Anoreksja może dawać mylne poczucie siły w otoczeniu, które pcha Anorektyczkę do dalszego działania...
poniedziałek, 9 listopada 2015
Anoreksja a syndrom Piotrusia Pana
Czy odchudzamy się tylko dlatego, aby być chude?
Nie.
Anorektyczka nie akceptuje swojego "dorastającego" ciała... Ona chce zatrzymać ten proces i chce wiecznie mieścić się w swoje ukochane rurki sprzed lat!
Anorektyczka chce zatrzymać czas po prostu! Ona wcale nie chce dorastać. Dorastanie kojarzy jej się z czymś złym, z utratą bezpieczeństwa, z decyzjami i odpowiedzialnością. Nie chodzi o to, że unika odpowiedzialności czy podejmowania decyzji, ani tym bardziej, że nie czuje się dorosła.
Może się czuć dorosła i przytłoczona nadmiarem obowiązków, ale wewnętrznie chce być traktowana jak dziecko, któremu wiele uchodzi na sucho, bo jest małe i słodkie.
Anoreksja może być ucieczką od tych uczuć. Jedynym wyjściem. Ocaleniem. Usprawiedliwieniem. I choć ona w trakcie życia z Aną u boku w życiu się do tego nie przyzna, nie znaczy, że unika problemu. Ona go po prostu nie widzi.
Aby lepiej ją zrozumieć, wyobraźcie sobie ślepca, któremu opowiadacie o kolorach. Jak on ma sobie wyobrazić kolor żółty, a jak zielony? Przecież nigdy ich nie widział... A jeśli już je sobie wyobrazi, to na pewno inaczej niż Ty.
Tak samo Anorektyczka - jej zdaniem ona jest dorosła, odpowiedzialna, rozważna i sumienna. Nie rozumie dlaczego inni traktują jej sposób życia inaczej niż ona sama. Jej jest dobrze tak jak jest. Jest to zastój. Jasne. Ale w życiu będziemy mieć tyle fal zastoju, że aż się sami się zdziwimy! Rutyna jest zastojem dla ciała i dla umysłu, ale jest bezpieczna, bo jest znana. Niepewność budzi niepokój, a dorosłość jest niepewna. Życie jest niepewne.
Stąd to parcie na coś pewnego, coś stałego, coś bezpiecznego, na Anę i poczucie bezpieczeństwa. jakie możemy pamiętać z dzieciństwa... Bo to ktoś o nas dbał, lepiej czy gorzej, ale to był czyjś obowiązek.
Nie.
Anorektyczka nie akceptuje swojego "dorastającego" ciała... Ona chce zatrzymać ten proces i chce wiecznie mieścić się w swoje ukochane rurki sprzed lat!
Anorektyczka chce zatrzymać czas po prostu! Ona wcale nie chce dorastać. Dorastanie kojarzy jej się z czymś złym, z utratą bezpieczeństwa, z decyzjami i odpowiedzialnością. Nie chodzi o to, że unika odpowiedzialności czy podejmowania decyzji, ani tym bardziej, że nie czuje się dorosła.
Może się czuć dorosła i przytłoczona nadmiarem obowiązków, ale wewnętrznie chce być traktowana jak dziecko, któremu wiele uchodzi na sucho, bo jest małe i słodkie.
Anoreksja może być ucieczką od tych uczuć. Jedynym wyjściem. Ocaleniem. Usprawiedliwieniem. I choć ona w trakcie życia z Aną u boku w życiu się do tego nie przyzna, nie znaczy, że unika problemu. Ona go po prostu nie widzi.
Aby lepiej ją zrozumieć, wyobraźcie sobie ślepca, któremu opowiadacie o kolorach. Jak on ma sobie wyobrazić kolor żółty, a jak zielony? Przecież nigdy ich nie widział... A jeśli już je sobie wyobrazi, to na pewno inaczej niż Ty.
Tak samo Anorektyczka - jej zdaniem ona jest dorosła, odpowiedzialna, rozważna i sumienna. Nie rozumie dlaczego inni traktują jej sposób życia inaczej niż ona sama. Jej jest dobrze tak jak jest. Jest to zastój. Jasne. Ale w życiu będziemy mieć tyle fal zastoju, że aż się sami się zdziwimy! Rutyna jest zastojem dla ciała i dla umysłu, ale jest bezpieczna, bo jest znana. Niepewność budzi niepokój, a dorosłość jest niepewna. Życie jest niepewne.
Stąd to parcie na coś pewnego, coś stałego, coś bezpiecznego, na Anę i poczucie bezpieczeństwa. jakie możemy pamiętać z dzieciństwa... Bo to ktoś o nas dbał, lepiej czy gorzej, ale to był czyjś obowiązek.

piątek, 6 listopada 2015
Anoreksja - świadomy wybór czy podstępna choroba?
Czas rozwikłać ten problem raz na zawsze!
Ile można czytać tych komentarzy pod filmem "Dzień z życia Anorektyczki" o tym, jaka straszna to choroba i trzeba mieć nie po kolei w głowie, by nagrać film obrażające chore i cierpiące dziewczyny...
Może i są chore, może i cierpiące, ale HELLO!!! - na własne życzenie!
Sama na własne życzenie się w to wpakowałam i sama się z tym uporałam, bo ANOREKSJA siedzi w GŁOWIE!
A jeśli mamy problem z głową, to możemy iść na terapię (więcej na ten temat znajdziecie też TU) albo zacząć ciężką i mozolną pracę samemu nad sobą i samopostrzeganiem.
Jedni potrzebują popchnięcia, inni prowadzenia za rękę - każdy jest inny i ma inne potrzeby, inne motywacje.
Dla mnie Anoreksja jest wyborem. Nawet jeśli zaczynamy od zgubienia kilku nadprogramowych kilogramów!
Nie twierdzę, że zmiana trybu życia na zdrowszy, bardziej racjonalny od razu wpędzi nas w Anę. Jednak jest to pierwszy krok do tego i wszystko zależy od nas samych, jak daleko posuniemy się w gubieniu tych kilogramów... Jak bardzo zatracimy zdrowy rozsądek i jak bardzo damy się wciągnąć w wir sukcesu...
Tak - w tym wypadku gubienie kilogramów zaczynamy utożsamiać z naszym sukcesem. Czujemy się lepiej, czujemy, że mamy władzę, że nad czymś panujemy i coś w życiu nam się udaje. I mimo że tylko my same czujemy się z tym dobrze, to często otoczenie nie zwraca TAKIEJ uwagi na nas jak my na siebie.
Bo znamy WSZYSTKIE swoje niedoskonałości. My je widzimy i my je wyolbrzymiamy. Dla nas są to kwestie życia i śmierci!
Jednak Anoreksja jest podstępna, jednak jest do wyleczenia. To nie rak. Ale też nie grypa. Podstępność Anoreksji wynika z czegoś innego. Jej podstępność to właśnie zaczęcie traktowania procesu odchudzania jako pasma porażek i sukcesów. A my ludzie lubimy sukcesy i wpadnięcie w ten wir sukces-porażka to właśnie podstępność Anoreksji, na którą nabiera się wiele kobiet, ale też i mężczyzn...
Ile można czytać tych komentarzy pod filmem "Dzień z życia Anorektyczki" o tym, jaka straszna to choroba i trzeba mieć nie po kolei w głowie, by nagrać film obrażające chore i cierpiące dziewczyny...
Może i są chore, może i cierpiące, ale HELLO!!! - na własne życzenie!
Sama na własne życzenie się w to wpakowałam i sama się z tym uporałam, bo ANOREKSJA siedzi w GŁOWIE!
A jeśli mamy problem z głową, to możemy iść na terapię (więcej na ten temat znajdziecie też TU) albo zacząć ciężką i mozolną pracę samemu nad sobą i samopostrzeganiem.
Jedni potrzebują popchnięcia, inni prowadzenia za rękę - każdy jest inny i ma inne potrzeby, inne motywacje.
Dla mnie Anoreksja jest wyborem. Nawet jeśli zaczynamy od zgubienia kilku nadprogramowych kilogramów!
Nie twierdzę, że zmiana trybu życia na zdrowszy, bardziej racjonalny od razu wpędzi nas w Anę. Jednak jest to pierwszy krok do tego i wszystko zależy od nas samych, jak daleko posuniemy się w gubieniu tych kilogramów... Jak bardzo zatracimy zdrowy rozsądek i jak bardzo damy się wciągnąć w wir sukcesu...
Tak - w tym wypadku gubienie kilogramów zaczynamy utożsamiać z naszym sukcesem. Czujemy się lepiej, czujemy, że mamy władzę, że nad czymś panujemy i coś w życiu nam się udaje. I mimo że tylko my same czujemy się z tym dobrze, to często otoczenie nie zwraca TAKIEJ uwagi na nas jak my na siebie.
Bo znamy WSZYSTKIE swoje niedoskonałości. My je widzimy i my je wyolbrzymiamy. Dla nas są to kwestie życia i śmierci!
Jednak Anoreksja jest podstępna, jednak jest do wyleczenia. To nie rak. Ale też nie grypa. Podstępność Anoreksji wynika z czegoś innego. Jej podstępność to właśnie zaczęcie traktowania procesu odchudzania jako pasma porażek i sukcesów. A my ludzie lubimy sukcesy i wpadnięcie w ten wir sukces-porażka to właśnie podstępność Anoreksji, na którą nabiera się wiele kobiet, ale też i mężczyzn...
poniedziałek, 2 listopada 2015
Piosenki o Anoreksji
Silverchair - Ana's song
Anorexic beauty - Pulp
The First Taste - Fiona Apple
Dear diary - MikelJW
Anorexia Song / Broken Soul - Fie Laursen
Edith Backlund - Skinny
Courage - SuperChick
Faces Without Names - Deadly Beauty
Picture Me Broken - Skin and Bones
Never Good Enough - Rachel Ferguson
Geri Karlstrom - Starving for Attention
Anorexic beauty - Pulp
The First Taste - Fiona Apple
Lucy at the gym - Jill Sobule
Dear diary - MikelJW
Anorexia Song / Broken Soul - Fie Laursen
Edith Backlund - Skinny
Courage - SuperChick
Faces Without Names - Deadly Beauty
Picture Me Broken - Skin and Bones
Never Good Enough - Rachel Ferguson
Geri Karlstrom - Starving for Attention
piątek, 30 października 2015
Pretty Hurts
Dogonić niedoścignione...
Chcesz być piękna? Cierp.
Piękno boli.
Piękno to kwestia dyskusyjna. Jedni powiedzą - masz piękną duszę. Inni - masz piękne ciało.
Czym jest piękno?
Piękno co chwilę zmienia swoją definicję. To co jest piękne dziś, było brzydkie wczoraj, a jutro będzie przeciętne.
Dla Anorektyczki piękno to chudość. To wystające kości. Niska waga. Niejedzenie. Woda. Sport. Ascetyzm.
Piękno boli.
Boli, jeśli mimo swoich wysiłków, nie możesz osiągnąć celu. Nie osiąganie celu, nie zbliżanie się do niego, nie znaczy, że jesteś leniwa.
Może to jednak oznaczać, że Twój organizm i Twoje ciało mają swoje potrzeby, swoją budowę, swoje cechy charakterystyczne.
I aby nie dać się zwariować w świecie, w którym wszystko jest nam narzucane z góry, a demokracja, wolność słowa i wyboru - to tylko piękne hasła, zacznijmy od akceptacji status quo.
Jesteśmy jakie jesteśmy.
I od tego punktu dopiero możemy zacząć.
Zacząć wdrażać zmiany na lepszą wersję siebie. Lepszą, a nie wyniszczoną.
Zmieńmy nastawienie: zamiast "chcę być chuda", myśl: "chcę być zdrowa".
I od teraz wszystko, co robisz, rób z nową myślą - dla siebie i swojego zdrowia.
Nie zaniedbuj się! Dbaj o każdą sferę swojego życia!
Karm nie tylko swój organizm i ciało, ale nakarm też swoją duszę.
Trenuj swoje ciało, ale pamiętaj też o treningu mózgu.
Bo piękno, wyimaginowane piękno, zfotoszopowane piękno, boli.
Chcesz być piękna? Cierp.
Piękno boli.
Piękno to kwestia dyskusyjna. Jedni powiedzą - masz piękną duszę. Inni - masz piękne ciało.
Czym jest piękno?
Piękno co chwilę zmienia swoją definicję. To co jest piękne dziś, było brzydkie wczoraj, a jutro będzie przeciętne.
Dla Anorektyczki piękno to chudość. To wystające kości. Niska waga. Niejedzenie. Woda. Sport. Ascetyzm.
Piękno boli.
Boli, jeśli mimo swoich wysiłków, nie możesz osiągnąć celu. Nie osiąganie celu, nie zbliżanie się do niego, nie znaczy, że jesteś leniwa.
Może to jednak oznaczać, że Twój organizm i Twoje ciało mają swoje potrzeby, swoją budowę, swoje cechy charakterystyczne.
I aby nie dać się zwariować w świecie, w którym wszystko jest nam narzucane z góry, a demokracja, wolność słowa i wyboru - to tylko piękne hasła, zacznijmy od akceptacji status quo.
Jesteśmy jakie jesteśmy.
I od tego punktu dopiero możemy zacząć.
Zacząć wdrażać zmiany na lepszą wersję siebie. Lepszą, a nie wyniszczoną.
Zmieńmy nastawienie: zamiast "chcę być chuda", myśl: "chcę być zdrowa".
I od teraz wszystko, co robisz, rób z nową myślą - dla siebie i swojego zdrowia.
Nie zaniedbuj się! Dbaj o każdą sferę swojego życia!
Karm nie tylko swój organizm i ciało, ale nakarm też swoją duszę.
Trenuj swoje ciało, ale pamiętaj też o treningu mózgu.
Bo piękno, wyimaginowane piękno, zfotoszopowane piękno, boli.
poniedziałek, 26 października 2015
Straszny Sen - mój pierwszy krok do uzdrowienia
Kiedy zamiast mózgu miałam w głowie wszystkie zakazy i nakazy Any, nic do mnie nie docierało. Wydawało mi się, że jestem bliska celu, bliska perfekcji...
Czysty, jasny umysł... Panowanie nad sobą... Rygor...
Byłam z siebie dumna, że mam zasady, których trzymam się choćby nie wiem co.
Byłam z siebie dumna, że nie mam słabości, podczas gdy inni nie potrafili zapanować nad własnym ciałem, własnymi popędami, nie potrafili się zdyscyplinować tak na prawdę w żadnej dziedzinie życia. A ja potrafiłam! Bo przecież nie ma dla mnie rzeczy nie możliwych - to ja o wszystkim decyduję i wszystko zrobię sama najlepiej. Bo jestem najlepsza!
Oczywiście, Ana jak to Ana, podstępna suka, wciąż twierdziła patrząc na mnie moimi oczami, że wciąż jeszcze odbiegam od perfekcji, więc walka trwałą dalej...
W końcu się zaczęło... Zaczęło się gadanie sąsiadów, nauczycieli, w końcu rodziców... Ci ostatni nie specjalnie się cackali - powiedzieli co myślą o moim postępowaniu oraz jak tego nie zakończę - jakie będą skutki naszych relacji. Nie mówili o zdrowiu. Oni postanowili się "zabrać".
Tak - to był szok! TERAPIA SZOKOWA!
Ale jak to? Przecież nikomu krzywdy nie robię... Dlaczego tak mówią? Dlaczego nie doceniają moich sukcesów? W życiu, w nauce?
Było to okropne uczucie, z którym musiałam się zmierzyć.
Do tego tej samej nocy miałam sen...
W tym śnie byłam ja sama... Ja znikałam! Zaczęły mi włosy wypadać, palce się kruszyły, ręce łamały, nogi rozsypały na drobne kawałeczki!
To było straszne uczucie! I do tego ta bezradność. Widzę, co się dzieje i nie mogę zatrzymać tego procesu!
Obudziłam się zlana "potem" (Anorektyczki się nie pocą).
Tamtego dnia zaczęłam się bać o siebie. Nie chciałam umrzeć. Chciałam żyć!
Zaczęłam walczyć, jeść, ale trenować nie przestałam. Były to najgorsze ponad 2 lata mojego życia. Ale się udało! Jestem!
I nie tylko jestem, ale mam cudownych ludzi wokół siebie ;)
Czysty, jasny umysł... Panowanie nad sobą... Rygor...
Byłam z siebie dumna, że mam zasady, których trzymam się choćby nie wiem co.
Byłam z siebie dumna, że nie mam słabości, podczas gdy inni nie potrafili zapanować nad własnym ciałem, własnymi popędami, nie potrafili się zdyscyplinować tak na prawdę w żadnej dziedzinie życia. A ja potrafiłam! Bo przecież nie ma dla mnie rzeczy nie możliwych - to ja o wszystkim decyduję i wszystko zrobię sama najlepiej. Bo jestem najlepsza!
Oczywiście, Ana jak to Ana, podstępna suka, wciąż twierdziła patrząc na mnie moimi oczami, że wciąż jeszcze odbiegam od perfekcji, więc walka trwałą dalej...
W końcu się zaczęło... Zaczęło się gadanie sąsiadów, nauczycieli, w końcu rodziców... Ci ostatni nie specjalnie się cackali - powiedzieli co myślą o moim postępowaniu oraz jak tego nie zakończę - jakie będą skutki naszych relacji. Nie mówili o zdrowiu. Oni postanowili się "zabrać".
Tak - to był szok! TERAPIA SZOKOWA!
Ale jak to? Przecież nikomu krzywdy nie robię... Dlaczego tak mówią? Dlaczego nie doceniają moich sukcesów? W życiu, w nauce?
Było to okropne uczucie, z którym musiałam się zmierzyć.
Do tego tej samej nocy miałam sen...
W tym śnie byłam ja sama... Ja znikałam! Zaczęły mi włosy wypadać, palce się kruszyły, ręce łamały, nogi rozsypały na drobne kawałeczki!
To było straszne uczucie! I do tego ta bezradność. Widzę, co się dzieje i nie mogę zatrzymać tego procesu!
Obudziłam się zlana "potem" (Anorektyczki się nie pocą).
Tamtego dnia zaczęłam się bać o siebie. Nie chciałam umrzeć. Chciałam żyć!
Zaczęłam walczyć, jeść, ale trenować nie przestałam. Były to najgorsze ponad 2 lata mojego życia. Ale się udało! Jestem!
I nie tylko jestem, ale mam cudownych ludzi wokół siebie ;)
piątek, 23 października 2015
Cera i Skóra Anorektyczki
Nie ma się co oszukiwać - nawet jeżeli na pierwszym etapie "odchudzania" Anorektyczka zauważa poprawę stanu swojej skóry i cery, nie oznacza to, że im mniej będzie ważyć, tym jej skóra będzie piękniejsza...
DLACZEGO NA POCZĄTKU SKÓRA I CERA SĄ ŁADNIEJSZE?
Jeśli do tej pory styl życia osoby przed Anoreksją był dość siedzący i nie za zdrowy, jeśli chodzi o odżywianie, to na początku możemy zauważyć oprawę. Już wyeliminowanie wysoko przetworzonych produktów z diety, fast foodów oraz ruszenie się z kanapy, sprawi że nasza skóra zacznie lepiej wyglądać.
Sam sport usprawnia krążenie, a lepsze krążenie znaczy szybszy metabolizm i szybszy transport substancji odżywczych do wszystkich komórek, dzięki czemu nasza skóra odzyskuje blask. Większe nawodnienie organizmu również sprzyja detoksykacji.
W efekcie Anorektyczka uzyskuje fałszywy obraz - lepszą kondycję skóry i cery przypisuje niejedzeniu. Myśli, że jak docelowo prawie jeść przestanie, to będzie piękniejsza.
DLACZEGO PÓŹNIEJ SKÓRA I CERA NIE SĄ JUŻ TAKIE ŁADNE JAK NA POCZĄTKU?
Ponieważ naszemu organizmowi zaczyna brakować w odpowiednich ilościach składników odżywczych. Deficyt tkanki tłuszczowej, mięśniowej, niskokaloryczna dieta powodują, że skóra Anorektyczki pomału zaczyna przypominać cienki, szary, "zmęczony" i owłosiony pergamin, przez który widać żyłki i kości.
Do tego dochodzą zmarszczki.
Mimo tego, że nasz organizm na prawdę sporo wytrzymuje, w miarę łatwo się regeneruje, to z braku pożywienia, sam go sobie nie wyprodukuje. Będzie żył z tego co ma w zapasie i będzie ten zapas wykorzystywał do podtrzymania funkcjonowania najważniejszych życiowych organów. Pozostałe na tym ucierpią.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




