Pokazywanie postów oznaczonych etykietą perfekcja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą perfekcja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Perfekcja - drugie imię Anoreksji

Anoreksja wiele imion ma, jednak jej najbardziej popularnym imieniem jest PERFEKCJA.

Czy między Anoreksją a Perfekcją można postawić znak równości? Prawie. Anoreksja to proces dążący do zbioru liczb Perfekcyjnych. Prawie jak matematyka, co? No coś w tym jest, w końcu z tabelą kalorii i kalkulatorem w ręce, Anorektyczna niestrudzenie planuje swoje dzienne menu.

Co zatem znajdziemy w zbiorze liczb Perfekcyjnych Anoreksji, do jakiego dąży chora osoba?
  • listę produktów dozwolonych do zjedzenia i wypicia w ciągu dnia,
  • tabelę kalorii,
  • kalkulator,
  • wagę,
  • centymetr,
  • sport i przyrządy do uprawiania różnych form sportu,
  • zapas wody,
  • środki przeczyszczające,
  • krokomierz,
  • dekalog Any,
  • thinspiracje.
PERFEKCJA w oczach Anorektyczki to dążenie do czystości ciała i ducha, wolność, lekkość, eteryczność, niska waga, utrata centymetrów, gap surfaces. I te w/w składowe mają pomóc jej osiągnąć swój cel - możliwie najniższą wagę. Tylko że nikt, nawet one same, nie wiedzą, co to znaczy możliwa najniższa waga. Chyba tylko waga "0"...


czwartek, 13 listopada 2014

The Obesity Anorectic Girl - Otyła Anorektyczka!

Jeśli wydaje się Wam, że tylko chude laski mogą cierpieć z powodu Anoreksji, jesteście w błędzie!

Bardzo często dziewczyny z nadwagą spędzają swój czas przed kompem albo na Insta oglądając chude laski i mając nadzieję, że pewnego pięknego dnia będą wyglądały choć trochę jak one... Takie spędzanie czasu często urozmaicają sobie jedząc czekoladę i popijając Caca-Colą. Smutne... Wiem...

Jednak czy mamy prawo, by je za to winić? One często czują się opuszczone, nie akceptowane, zwłaszcza kiedy ich oczom ukarze się koścista dziewczyna, dążąca do perfekcji!



One często tak się czują, kiedy wszędzie wokół nich czytają, że bycie pięknym to dążenie do doskonałości, która oznacza chudość... O mój Boże! Nawet człowiek zupełnie zdrowy, widząc i czytając takie rzeczy popadłby prędzej czy później w Anoreksję!

Możesz być Anorektyczą która je po kilka jabłek i pomidorów dziennie, ale możesz też być Dziewczyną o Anorektycznej duszy, jedząc wszystko co napotkasz na swojej drodze, czując się winna i marząc o tym, że pewnego dnia nie ważne co zjesz, będziesz coraz szczuplejsza i szczuplejsza...

I to jest ten czas, kiedy okazuje się, że jesteś Bulimiczką! Pożerasz zawartość lodówki w pół godziny, aby później spędzić czas w łazience wymiotując, płacząc, krzycząc i nienawidząc siebie!



Do You really think that only skinny girls can suffer from Anorexia? The answer is NOOOOO! Seriously!

Very often girls with overweight are spending a lot of thier time in fornt the monitor or on Instagram and watching skinny girl with hope someday they will be closer to look like them... During this they usually ending the third chocolate and drink another bottle of Coca-Cola. It's sad... I know...

But do we have right to blame them? They feel alone, unacceptable, usually when see everywhere skinny girls as the pure perfection! Especially when they read all over and over that being beautiful is to become perfect, when perfection means skinny... Oh Gosh! Even being healthy at all, seeing and reading such things we can drop into Anorexia in our mind!



You can be an Anorectic Girl who eat few apples and few tomatoes a day or you can have an Anorectic soul, eat anything you find, feel guilty you do that and dream that one day no matter you eat, you become skinner and skinner.

Here you realize you start suffering from Bulimia! You eat all your fridge in half-an-hour, and then spend some time in the bathroom vomitting all, crying, screaming, and hating yourself so much!


czwartek, 16 października 2014

Anorexia is a woman (Anoreksja jest kobietą)

Oh Ana, my Dear Old Friend Ana... 
Why are you here? 
I thought we broke up a long time ago but now you're still here...



Taki piękny wstęp na opowiadanie naszedł mnie właśnie :P Heh... ale opowiadania nie stworzę. Przynajmniej nie teraz.

Anoreksja jest rodzaju żeńskiego i to chyba nie przypadek. Ma wiele cech kobiety. Niekoniecznie tych dobrych. Z pewnością gdyby była kobietą, daleko zaszłaby w realizacji zamierzonych celów. Wręcz szłaby po trupach...

Jaka jest nasza droga Anoreksja?

  • podstępna - zjawia się w najmniej spodziewanym momencie, pełna zatroskania i odpowiedzi na wszystkie nurtujące pytania w kwestii perfekcyjnego wyglądu...
  • dwulicowa - przecież chce Ci "pomóc" pozbyć się "nadwagi" i nic nie chce w zamian...
  • bezwzględna - nie pyta Cię o zdanie, a skoro jesteście już na etapie przyjaźni, to czas wykonywać zalecenia i przykazania krok po kroku bez zbędnego marudzenia... w innym wypadku może być niemiło...
  • wulgarna - przy niej dowiesz się jak bardzo przypominasz wyglądem świnię i spokojnie - będzie Ci o tym przypominać kilka razy dziennie, byś nie zapomniała ;)
  • zdradliwa i podstępna - nawet nie zorientujesz się kiedy bliskie Ci osoby nagle stały się dla Ciebie Twoimi wrogami... Ana na pewno skutecznie będzie Cię od nich oddalać...
  • buntownicza - nie ważne czy masz 5, 10, 15 czy 30 czy więcej lat! Ona z pewnością skłoni Cię do buntu przeciw wszystkiemu i wszystkim i dasz się w to wciągnąć...
  • uparta - upartości możemy jej pozazdrościć, jednak kiedy skupia się na nas możemy być pewne, że słowa Chodakowskiej "Twoje ciało może więcej niż Twój umysł" nabiorą zupełnie nowego znaczenia, bo same doświadczymy ile może nasze ciało...
  • przebiegła - kiedy Ty opadasz z sił będzie Ci wmawiać, że jesteś nikim a nawet niczym, jeśli nie ruszysz swojego tłustego tyłka i nie przebiegniesz kolejnego kółka i jeszcze następnego i następnego... a Ty jej uwierzysz...
  • próżna - zna swoją wartość i wie, ze osiągnęła już najświętszą perfekcyjność, o czym bezie Ci przypominać każdego dnia, byś wiedziała jak bardzo jesteś jeszcze w tyle...
  • egoistyczna - ona nie pyta jak się czujesz, nie ma to dla niej żadnego znaczenia, jest plan do wykonania i trzeba go zrealizować, choćbyś słaniała się na nogach...
  • złośliwa - masz ochotę na czekoladę? A może kawałek tortu? Jej złośliwość nie zna granic. Jej czuje oko zawsze widzi o czym myślisz, będzie Cię nęcić i kusić, aby na końcu wyciągnąć najcięższe działa i fizycznie i psychicznie Cię zranić...
  • chciwa - zrobiłaś 1000 brzuszków? To zrób kolejne 1000 podskoków! Wiecznie jej mało, nigdy nie będzie dobrze...
  • wścibska - zagląda w każdy zakamarek Twojego mózgu i nie pytana o zgodę wypowiada się na każdy temat jakby zjadła wszystkie rozumy tego świata, przecież wie co najlepsze dla Ciebie...
  • zazdrosna - nie zniesie myśli, że cokolwiek poza nią lub ktokolwiek poza nią może być równie ważny albo nawet ważniejszy niż ona... Biada Ci jeśli tak pomyślałaś o czymś lub o kimś...
  • niesprawiedliwa - nie doceni żadnego małego sukcesu, zawsze wytknie Ci, że ktoś jest lepszy od Ciebie!
  • brutalna - spróbuj nie wywiązać się z postanowień, a Twoje nogi i dłonie pokryją się bliznami, które będzie otwierać za każdym kolejnym przewinieniem!
  • drobiazgowa - zjadłaś małego cukierka? Wypiłaś szklankę coli zero? Biada Ci! Nic nie ujdzie jej uwadze! Zostaniesz surowo ukarana za niesubordynację!
  • wybuchowa - tylko zacznij mieć jakiekolwiek wątpliwości - w mig postawi Cię do pionu i będziesz tańczyć jak Ci zagra! 
  • zachłanna - wszystko albo nic! Nie uznaje pół środków, pół diet, pół sportu.
  • bezczelna - prosto w oczy będzie Ci krzyczeć jakim jesteś śmieciem, że zżarłaś dziś więcej niż dopuszczalne 150 kcal!
  • wredna - z uśmiechem przygniecie Cię do ziemi i będziesz za karę robić pompki do świtu!
  • wyniosła - wie kim jest i czego pragnie, będzie się z tym obnosić, byś nie zapomniała z kim masz do czynienia. 
  • nieprzewidywalna - kiedy myślisz, że między wami wszystko układa się dobrze, nagle może spotkać Cię kubeł lodowatej wody na łeb, byś pamiętała, że jeszcze jesteś daleko od celu...
  • jednostronna - prawda jest tylko jedna. Prawda Any. Koniec.


Prawdziwa z niej kobieta sukcesu, nieprawdaż?


piątek, 12 września 2014

Wróg Anorektyczek!

Anorektyczki mają bardzo wielu wrogów.

Jeżeli jesteście święcie przekonani, że wrogiem Anorektyczki jest tylko jedzenie - to jesteście w błędzie! :P


Pierwszym i głównym wrogiem Anorektyczki jest ONA SAMA. Kurtyna opadła - tadam Panie i Panowie odsłaniamy kolejne fakty ;) Tyle krzywd ile ona sama sobie zrobi, nikt nie zrobi jej. Ale to nie koniec, bo ona sama siebie za wroga nie uważa. Co najwyżej może siebie nienawidzić za brak konsekwencji w dążeniu do perfekcji. Poza sobą ma wielu wrogów, których w istocie za takich uważa. Kim oni są?



1. Rodzice - jak już się zorientują, że nie je "normalnie" zaczynają truć. I trują i trują i wciskają jedzenie i pilnują, aż w końcu dochodzi do kłótni, które trwają i trwają, bo oni nas nie rozumieją...

2. Chłopak - ten najcudowniejszy i najukochańszy człowiek w naszym życiu, który zaczyna widzieć, ze chyba jednak coś za mało jesz i mówi, że się martwi, a Ciebie to zaczyna już wkurzać i dochodzisz do wniosku, że lepiej nie mieć już tego kolejnego zrzędy nad uchem i go usuwasz...

3. Koleżanki/Współpracownicy - tego już za wiele! Nie dość, że w domu nieustannie na tapecie temat Twojej chudości, to jeszcze w szkole/pracy cały czas Ci to wypominają! Zwariować można! O ile chłopaka odsunęłaś, to szkoły czy pracy ot tak nie zmienisz. Więc odrzucasz ataki lub sama atakujesz. Oczywiście możesz też udawać, że Cię to nie obchodzi, ale ile można tego słuchać?

4. Nauczyciele - oni też nie dają za wygraną. Zaczynają się rozmowy na lekcjach wychowawczych o anoreksji, dyskretne pytania o to co dziś zjadłaś, ale najgorsze jest, kiedy... mówią o Tobie bez Ciebie! Wzywają rodziców do szkoły! I po co ten cyrk? Czy robisz coś złego komuś? Nie.

5. Sąsiedzi - a oni po co się wtrącają w nie swoje sprawy? Własnej rodziny nie mają czy pamiętnik piszą? Tylko jeszcze bardziej zaogniają sytuację z rodzicami...

6. Przypadkowy przechodzień patrzący na nią - to dopiero masakra! Dlaczego ludzie się na nią gapią i ją obgadują? Ona nawet ich nie zna. Nie czuje się jak gwiazda, a wciąż o niej plotkują!

7. Jej pies/kot - co ciekawe, ten mały słodki piesek czy kotek, którego dotąd uwielbiała, zaczyna ją irytować swoim jestestwem! Przeszkadza ćwiczyć, wciąż czegoś chce, a to na spacer, a to pogłaskać, a to przygotować mu jedzenie... Niech się w końcu od niej odczepi!

8. Psycholog - na końcu wysłali Cię do psychologa? No cóż - skoro już tu trafiłaś, to czujesz, że jesteś tu za karę, chociaż nie wiesz co zrobiłaś. Nie masz zamiaru się zwierzać komuś obcemu - to przecież Twoje życie i wiesz co robisz.

9. I oczywiście jedzenie - no jakby nie było jedzenie jest ewidentnym wrogiem Anorektyczki. Nienawidzi go, ale z czasem potrafi się z nim oswoić. Czuje je, ale już nie pożąda go jak na początku. Znalazła substytut - ma całe słodko różowe pudełko z wycinkami z różnych gazet, które przedstawiają ciasta, ciasteczka i inne dobrocie. Delektuje się ich widokiem popijając kolejną szklankę wody. W innym pudełku magazynuje otrzymane słodkości, które liczy i ogląda. Wyobraża sobie ich smak i odkłada z powrotem.

Czy jest smutna? Czasami.

Czy jest zła? Jest - na tych wszystkich, którzy jej nie rozumieją. Bo przecież ona nie robi nic złego. Ona chce być piękna. Ona chce być tylko perfekcyjna.



Czy to źle?





poniedziałek, 16 czerwca 2014

Anoreksja

Anoreksja. Anorektyczki. Jadłowstręt. Ana. 

Temat rzeka... Ile anorektyczek, tyle doświadczeń. Czy to choroba? Jedni twierdzą, że tak, inni piszą, że jest to swego rodzaju zaburzenie jedzenia. Jedno jest wspólne - chodzi o niejedzenie.

Dla wielu z Was film "Dzień z życia Anorektyczki" może wydawać się dziwny, pozbawiony smaku, przerażający, czasem śmieszny. Na pewno miał wzbudzać wiele emocji i tak też się stało.

Dzień z życia Anorektyczki


Skąd pomysł? 
Z życia.

To życie daje nam koncepcje, to doświadczenie sprawia, że możemy chcieć bądź nie, dzielić się nim z innymi.

Dla mnie Anoreksja to BUNT.

Tu nie chodzi o samo niejedzenie dla utraty wagi, stanie się jednym z motylków (anorektyczki nazywają się też motylkami), skrupulatne liczenie kalorii, wymiotowanie itd.

To takie skrzywienie w głowie Anorektyki, które sprawia, że ona chce być PERFEKCYJNA.

Perfekcyjna w każdej dziedzinie życia: w nauce, w pracy, w kuchni, w łóżku, w domu. Oczywiście wygląd również musi być perfekcyjny. Dużo sportu - bo to zdrowe. Małe, częste posiłki. Częsty detox. Z czasem to się zapętla i staje się jedynym celem w życiu...

W tym momencie mamy do czynienia z klapkami na oczy... To już przestaje być kontrolowane. Nasze koszmary przedostają się do życia codziennego. Teraz każdy, kto uważa, że jesteśmy chore, jest zazdrosny, że sam nie potrafi być perfekcyjny. I wtedy staramy się bardziej i bardziej. Wszystkich innych zaczynamy traktować jak wrogów. Bo chcą nam coś odebrać. Chcą nam odebrać naszą kontrolę nad naszym życiem. Naszą perfekcyjność...



Ten etap jest straszny... To izolacja i niezrozumienie świata. Czego świat od nas chce? Dlaczego nie może zostawić nas w spokoju? Przecież jestem rewelacyjna w tylu dziedzinach życia, że w zasadzie inny powinni iść moim śladem...

Tak, te i inne myśli plączą się po głowie... Tu jesteśmy już w sidłach własnych iluzji, budowanych na solidnym gruncie buntu, pogłębionego wiedzą z internetu, podsycaną niezrozumieniem innych...

Cholernie trudno jest się z tego uwolnić. Nie tak łatwo zburzyć mury, tak solidnie budowane i pielęgnowane przez czas, w którym to nasze iluzje rządzą nami... Tu potrzebny jest SZOK! Utrata bądź możliwość utraty czegoś, na czym zależy nam bardziej niż na naszych iluzjach...



Jednak ten szok to dopiero początek ciężkiej pracy nad sobą. Długiej drogi do "normalności", czymkolwiek ona jest.

Tu możemy wpaść w BULIMIĘ. Zaczynamy w siebie wpychać takie ilości różnego jedzenia, od których "normalnie" odżywiający się człowiek, nie dałby rady zjeść "na raz". A my potrafimy. Zjemy to wszystko tylko po to, aby za chwilę mieć wyrzuty sumienia większe niż otaczający nas kosmos...

Jest płacz, zgrzytanie zębów, modlitwy, karanie się, postanowienia, że już nigdy więcej nic nie zjem... Jest nienawiść: do siebie, do bliskich, do dalszych, do całego świata, który nam TO zrobił. Bo przecież byłyśmy idealne. Opanowane. Perfekcyjne w każdym calu. A teraz? Teraz jest CHAOS!

CHAOS! Wszystko w nas chce krzyczeć! Nie chcemy dłużej żyć. Nie mamy innych marzeń, cały czas myślimy już o wadze. O centymetrach. O jedzeniu. Jedzeniu, które jest złe. To przez to jedzenie rośnie nam dupa. Robi się cellulit. Rozstępy.



Ile trwa ta faza? To bardzo indywidualna kwestia. To zależy czy pracujesz nad sobą sama czy z kimś. Zależy od tego, czy masz wsparcie osób, na których Ci zależy.

Ja walczyłam sama... Faza walki i chaosu trwała 2 lata...

2 lata ciężkiej pracy...

2 lata nauki czym jest anoreksja...

2 lata zrozumienia jej i zrozumienia siebie...

5 lat budowania zapasu dystansu do siebie i świata...

Całe życie samoakceptacji i walki, by Ana nigdy więcej nie zapukała do moich drzwi...



Pozdrawiam,