Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bulimia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bulimia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Czerwona bransoletka

Znakiem rozpoznawczym Motylków jest Czerwona bransoletka, noszona na prawym nadgarstku. Jeśli ktoś nosi fioletową, może się identyfikować z Mią (czyli Bulimią).

I na tym można byłoby skończyć ten post. Większej filozofii nie ma, tylko że kiedy ja wpadłam w sidła Any, nawet nie  pomyślałam o jakiejkolwiek symbolice czy nawet grupie wsparcia. Ogólnie to wychodzi na to, że Anorektyczką jest się przez przypadek lub świadomie.


Przez przypadek - gorzej. Bo wpadasz i nawet nie wiesz, że wpadłaś. PO prostu - jesteś w jakimś chorym kręgu, w którym widzisz siebie jako osobę otyłą, tłustą, obleśną. Masz obrzydzenie do siebie. Do jedzenia. Do innych otyłych też! Tylko, że inni nie wydają Ci się tak grubi jak Ty sama. Tak się na tym koncentrujesz, że do głowy Ci nie przyjdzie, aby w necie siedzieć i szperać informacji nt. Anoreksji. Bo przecież Ciebie to nawet nie dotyczy. Ty masz swoje cele. Swoje marzenia. Do których dążysz. Swoje problemy. Z jakimi walczysz.
Jakaś tam czerwona bransoletka czy Thinspiracje? Nawet o tym nie pomyślisz.


Świadomie - czyli masz na tyle dosyć swojej tuszy (prawdziwej lub wyimaginowanej), że świadomie próbujesz wpaść w Anoreksję. Z różnym skutkiem. Stąd Otyłe Anorektyczki. Czyli dziewczyny, które marzą, że pewnego pięknego dnia od oglądania tych thinspiracji, noszenia czerwonej bransoletki, utożsamiania się z motylkami i wypowiadania na forach zaczną chudnąć... Jednym się udaje, innym nie. Ale tak czy siak - próbują. Karają się za niesubordynację. Chociaż bądźmy szczerzy - te dziewczynki to raczej takie hejterki, które chcą, ale nie mogą. I dlatego piszą takie bzdury po sieci. W nerwach, że siedząc przed komputerem nie chudną.


Zatem te atrybuty Anorektyczek powstały chyba bardziej z myślą o tym, które potrzebują jakiś dowodów, jakieś pomocy z zewnątrz, aby móc wejść w ramiona choroby.

Chory "normalnie" nie myśli o takich pierdołach. Po prostu jest chory.

poniedziałek, 21 września 2015

Wilczy głód Anorektyczki

Każdy czasem ma ochotę na coś dobrego, przecież to nie grzech od czasu do czasu sobie pofolgować i zjeść coś, na co ma się ochotę. Czasem zdarzy nam się pójść nieco za daleko i zjeść nieco więcej niż nasz organizm potrzebuje.

A jak to wygląda u Anorektyczki, która przez większość czasu stara się nie tylko unikać pokus, ale i jedzenia w ogóle?

Kiedy pozbawiamy nasz organizm pokarmu i nie dostarczamy mu potrzebnych do prawidłowego funkcjonowania składników odżywczych, sam zaczyna się ich domagać.

Im większe niedobory, tym większy apetyt.

Ciągłe zakazy i nakazy kodeksu Any są bardzo restrykcyjne, więc Anorektyczki nieustannie odmawiają posiłków, pozbawiając się po prostu paliwa do życia.


Nie jest to normalny stan dla organizmu.

Zatem w pierwszej kolejności jedyne o czym marzy nasz organizm to dostarczenie mu jak największej dawki wysokokalorycznych produktów. Stąd niepohamowana ochota na tzw. niezdrowe jedzenie, słodycze, fast-foody i inne przekąski.

W wyniku dużego deficytu kalorii, Anorektyczka potrafi na jeden raz zjeść bardzo dużo wysokokalorycznych rzeczy, słowem może "opróżnić lodówkę" i swoje zapasy z z szafki.

Kiedy dociera do niej co zrobiła, wpada w rozpacz. Nie może sobie wybaczyć. Wciąż myśli o jedzeniu, które zjadła oraz wciąż chciałaby jeść. Jeść i nie tyć.Wpada w wir obżarstwa i nic niejedzenia.

Zaczyna obsesyjnie myśleć o jedzeniu i o tym, jak bardzo obrzydliwie się zachowuje. Jest zła, że nad sobą nie panuje. W tym czasie mogą pojawić się stany depresyjne, lękowe, samookaleczenia, a nawet myśli samobójcze. (Fazy Anoreksji).

sobota, 6 czerwca 2015

Jesteś za chuda!

Na wyspach Brytyjskich zawrzało! A dlaczego? Wszystko za sprawą zdjęcia promującego najnowszą kolekcję ubrań domu mody Yves Saint Laurent!

Dom mody YSL swoją najnowszą kolekcję chciał promować poniższym zdjęciem:


Odbiorcy kampanii zamiast skupić się na kreacji, ich wzrok padał na modelkę - to ona stała się najważniejszym punktem całej kampanii. Niestety, nie dość poprawnym wg. brytyjczyków...

Modelka ich okiem jest za chuda, wręcz wygłodzona, wystają jej żebra, nie ma różnicy między grubością uda, kolana czy łydki... Wydaje się być chora.

Urząd Reklamacji Rynku Reklamowego uznał modelkę za chorą i niedożywioną. Sama reklama jest nieodpowiedzialną promocją anoreksji, dlatego została ocenzurowana na wyspach brytyjskich.

Uznano, że to zdjęcie ma okropny wpływ na osoby, chorujące na bulimię i anoreksję, których liczba w ciągu ostatnich trzech lat się podwoiła!


Zdaniem osób chorujących na anoreksję czy bulimię, zobaczenie takiego zdjęcia jest dodatkową motywacją do jeszcze większej utraty kilogramów. Rodzi się swoista konkurencja na bycie jeszcze szczuplejszą, bo skoro w mediach promuje się taki wygląd, to znaczy, że jest on powszechnie akceptowany, a modelka ma prawidłowe wymiary i wcale nie jest za chuda.

YSL na swoją obronę podaje, ze inne marki już wcześniej pokazywały bardzo szczupłe modelki i nie wywołało to żadnego skandalu.

"Media i to co kreują to tylko świat fantazji, który ma upiększać nasze życie, ale to zdjecie nie ma z tym nic wspólnego" - mówi była redaktor naczelna Marie-Claire.

A jaka jest Wasza opinia na ten temat?

 Czy rzeczywiście modelka jest za chuda, a ocenzurowanie reklamy i ogólny szum wpłynie negatywnie na kampanię YSL?

Czy może wręcz odwrotnie - taki skandal lepiej wypromuje markę?






czwartek, 13 listopada 2014

The Obesity Anorectic Girl - Otyła Anorektyczka!

Jeśli wydaje się Wam, że tylko chude laski mogą cierpieć z powodu Anoreksji, jesteście w błędzie!

Bardzo często dziewczyny z nadwagą spędzają swój czas przed kompem albo na Insta oglądając chude laski i mając nadzieję, że pewnego pięknego dnia będą wyglądały choć trochę jak one... Takie spędzanie czasu często urozmaicają sobie jedząc czekoladę i popijając Caca-Colą. Smutne... Wiem...

Jednak czy mamy prawo, by je za to winić? One często czują się opuszczone, nie akceptowane, zwłaszcza kiedy ich oczom ukarze się koścista dziewczyna, dążąca do perfekcji!



One często tak się czują, kiedy wszędzie wokół nich czytają, że bycie pięknym to dążenie do doskonałości, która oznacza chudość... O mój Boże! Nawet człowiek zupełnie zdrowy, widząc i czytając takie rzeczy popadłby prędzej czy później w Anoreksję!

Możesz być Anorektyczą która je po kilka jabłek i pomidorów dziennie, ale możesz też być Dziewczyną o Anorektycznej duszy, jedząc wszystko co napotkasz na swojej drodze, czując się winna i marząc o tym, że pewnego dnia nie ważne co zjesz, będziesz coraz szczuplejsza i szczuplejsza...

I to jest ten czas, kiedy okazuje się, że jesteś Bulimiczką! Pożerasz zawartość lodówki w pół godziny, aby później spędzić czas w łazience wymiotując, płacząc, krzycząc i nienawidząc siebie!



Do You really think that only skinny girls can suffer from Anorexia? The answer is NOOOOO! Seriously!

Very often girls with overweight are spending a lot of thier time in fornt the monitor or on Instagram and watching skinny girl with hope someday they will be closer to look like them... During this they usually ending the third chocolate and drink another bottle of Coca-Cola. It's sad... I know...

But do we have right to blame them? They feel alone, unacceptable, usually when see everywhere skinny girls as the pure perfection! Especially when they read all over and over that being beautiful is to become perfect, when perfection means skinny... Oh Gosh! Even being healthy at all, seeing and reading such things we can drop into Anorexia in our mind!



You can be an Anorectic Girl who eat few apples and few tomatoes a day or you can have an Anorectic soul, eat anything you find, feel guilty you do that and dream that one day no matter you eat, you become skinner and skinner.

Here you realize you start suffering from Bulimia! You eat all your fridge in half-an-hour, and then spend some time in the bathroom vomitting all, crying, screaming, and hating yourself so much!


czwartek, 6 listopada 2014

Skinny Bitch!

Chuda jak szkapa! Oświęcim! Nóżki chude jak patyczki, zaraz się przewróci! Dajcie jej jakieś frytki i hamburgera!



Te i inne komentarze coraz częściej pojawiają się pod zdjęciami "wieszaków".  Czy jest to miłe? Raczej nie. Chociaż miłe nie są też teksty w stylu: gruba jak świnia! Potrójny podbródek. Schabik!

O co w tym wszystkim chodzi? Nie ważne w jakich czasach żyjemy - ZAWSZE MAMY DO CZYNIENIA Z PRZEŚLADOWANIEM KOGOŚ ZA COŚ!!!

Były uprzedzenia na tle religijnym, politycznym, koloru skóry, pochodzenia, płci... Czas na kolejne dot. wagi? Ech... My ludzie nie możemy po prostu zająć się życiem? Samorealizacją? Pracą? Sobą???

Najpierw była nagonka na za dużą ilość tkanki tłuszczowej, potem na jej zbyt małą ilość a teraz obserwujemy zażartą walkę "tłuścioszków" z "kościotrupami"...


#MeghanTrainor w hicie All about the bass okazuje, że skinny bitches wyszły już z mody, ze teraz nadszedł czas kształtnych i apetycznie wyglądających babeczek, których ona sama jest przykładem.

Coś na rzeczy jest. Rośnie świadomość zdrowego żywienia i sportu. Dziś na piedestale stoi zdrowie, a za nim w konsekwencji ładny wygląd. Tak marketingowo to się ujmuje.

Ale te skinny bitches nie zawsze są pro ana. Czasem skinny bitch jest po prostu skinny bitch. I koniec. Taką ma urodę i choćby jadła za trzech, to się nie zmieni. Jedni mają tendencję do przybierania na wadze, inni mają tak zajebisty metabolizm, że nie muszą liczyć kalorii.

Także może skupmy się na współczesnej modzie: zdrowie ponad wszystko. Jeśli i słoninka i chudzinka są zdrowe, to zaakceptujmy obie, zamiast im wygadywać! A poza tym powiem jeszcze jedno: patrz na siebie Skarbie i dbaj o siebie! Inni sobie poradzą bez Twoich docinków ;)


Pozdrawiam, 

czwartek, 23 października 2014

O czym myśli Anorektyczka?

Rasowa Anorektyczka myśli głównie o jedzeniu.

Oczywiście jej żelazną zasadą, jaka została jej narzucona przez Anę, jest to, żeby nie jeść. Najlepiej nic nie jeść. Jednak nie zmienia to faktu, że Anorektyczni najwięcej uwagi skupiają na jedzeniu.

Zastanawialiście się może dlaczego tak się dzieje? Postaram się Wam nieco to wytłumaczyć. Najlepiej cały proces myślenia o jedzeniu, bo możemy mówić tu o procesie.

PROCES MYŚLOWY ANOREKTYCZKI NT. JEDZENIA

Najpierw mamy do czynienia z próbą przestrzegania zasad, jakie narzuca im sama Ana (kimkolwiek ona jest). Zasada Nr 1 - nie jeść. Niejedzenie jako jedyna droga do osiągnięcia perfekcji (czyli pewnej śmierci, ale one tak tego nie pojmują).
Taka zasada, która nie tylko ogranicza jedzenie, ale wręcz je eliminuje, zaczyna powodować złość na siebie, otoczenie i właśnie na to jedzenie. Jedzenie staje się czymś złym. I to złem koniecznym, bo wszyscy jedzą. Gdziekolwiek nasza Anorektyczka się nie obejrzy, zawsze gdzieś ktoś coś je. Jest wyczulona na tym punkcie. Czuje zapachy wyraźniej, dostrzega jego kształty, faktury. Oszaleć można.
Zaczyna z całą siłą nienawidzić jedzenia. Jedzenie staje się wrogiem z którym musi żyć. Musi kłamać, że już zjadła, że się najadła. 



Później kiedy najgorszy etap już minie, kiedy żołądek się dostatecznie skurczy, że nie potrzebuje już tylu kcal co kiedyś, jest łatwiej. Wtedy możemy mówić o przejściu przez pierwszą część procesu i wkroczeniu w drugą część całego procesu.
Teraz Anorektyczka dalej czuje wyraźnie zapachy, ale zaczyna się nimi sycić. Potrafi nawet gotować dla innych i obserwując jak inni jedzą przygotowane z należytą starannością jej posiłki, czerpie z tego przyjemność. Czuje się tak, jakby to ona je jadła. Jest spokojniejsza, nawet nieco weselsza. Potrafi też godzinami przeglądać przepisy na różne pyszności, drukować je, segregować, oglądać i sycić się samymi obrazami. Ważne, by były kolorowe i ładne. Estetyka ma dla niej istotne znaczenie. 
A co jeśli ktoś podaruje jej czekoladę, bombonierkę, lizaki i masę innych słodyczy? Spokojnie, na tym etapie nie ma już złości. Weźmie je od Ciebie z uśmiechem i schowa w znanym tylko jej miejscu. Najlepiej zamkniętym na klucz. Kiedy jest sama, może je wyciągnąć, obejrzeć, przeliczyć, nasycić się pięknymi kolorami pudełek i innych opakować i odłożyć je z powrotem.

Jedzenie a raczej obsesyjne myśli o nim, a także rozmowy o jedzeniu, jakie potrawy i ciasta lubi, mogą dawać złudne wrażanie, że mamy do czynienia ze zwykłą dziewczyną, która jest wyjątkowo szczupła lub chuda i ma zajebistą przemianę materii, skoro tyle je i nie tyje. 



Jeśli Anorektyczka zechce wyzdrowieć, wkracza w równie straszliwy etap procesu myślenia o jedzeniu co na początku. Jest źle. Jest bardzo źle. Organizm zapomniał jak trawić poszczególne składniki odżywcze i ma olbrzymi problem z przyswojeniem we właściwy sposób jedzenia. Jedzenie znów staje się wrogiem. Na tym etapie Anorektyczka może i często staje się Bulimiczką. Otwiera szafkę, w której trzymała wszystkie słodycze i wręcz pożera je obsesyjnie, aż zrobi jej się niedobrze. Potem wcale nie musi prowokować wymiotów - tu już organizm zrobi to za nią, bo nie jest w stanie jednorazowo przyjąć takiej dawki "śmieci". Jest to straszliwa męka, przez którą musi przejść. Bije się z własnymi myślami, jedzenie nigdy wcześniej jej tak nie smakowało jak teraz! czuje się jakby nigdy w życiu nie jadła. 
Kiedy je czuje się winna. Robi to głównie w samotności. Aby nikt nie widział. Wstydzi się siebie, swoich reakcji i tego, że nad sobą nie panuje. Ten okres, jeśli przetrzyma i da sobie pomóc może trwać krócej lub dłużej, ale dla niej to wieczność...






poniedziałek, 16 czerwca 2014

Anoreksja

Anoreksja. Anorektyczki. Jadłowstręt. Ana. 

Temat rzeka... Ile anorektyczek, tyle doświadczeń. Czy to choroba? Jedni twierdzą, że tak, inni piszą, że jest to swego rodzaju zaburzenie jedzenia. Jedno jest wspólne - chodzi o niejedzenie.

Dla wielu z Was film "Dzień z życia Anorektyczki" może wydawać się dziwny, pozbawiony smaku, przerażający, czasem śmieszny. Na pewno miał wzbudzać wiele emocji i tak też się stało.

Dzień z życia Anorektyczki


Skąd pomysł? 
Z życia.

To życie daje nam koncepcje, to doświadczenie sprawia, że możemy chcieć bądź nie, dzielić się nim z innymi.

Dla mnie Anoreksja to BUNT.

Tu nie chodzi o samo niejedzenie dla utraty wagi, stanie się jednym z motylków (anorektyczki nazywają się też motylkami), skrupulatne liczenie kalorii, wymiotowanie itd.

To takie skrzywienie w głowie Anorektyki, które sprawia, że ona chce być PERFEKCYJNA.

Perfekcyjna w każdej dziedzinie życia: w nauce, w pracy, w kuchni, w łóżku, w domu. Oczywiście wygląd również musi być perfekcyjny. Dużo sportu - bo to zdrowe. Małe, częste posiłki. Częsty detox. Z czasem to się zapętla i staje się jedynym celem w życiu...

W tym momencie mamy do czynienia z klapkami na oczy... To już przestaje być kontrolowane. Nasze koszmary przedostają się do życia codziennego. Teraz każdy, kto uważa, że jesteśmy chore, jest zazdrosny, że sam nie potrafi być perfekcyjny. I wtedy staramy się bardziej i bardziej. Wszystkich innych zaczynamy traktować jak wrogów. Bo chcą nam coś odebrać. Chcą nam odebrać naszą kontrolę nad naszym życiem. Naszą perfekcyjność...



Ten etap jest straszny... To izolacja i niezrozumienie świata. Czego świat od nas chce? Dlaczego nie może zostawić nas w spokoju? Przecież jestem rewelacyjna w tylu dziedzinach życia, że w zasadzie inny powinni iść moim śladem...

Tak, te i inne myśli plączą się po głowie... Tu jesteśmy już w sidłach własnych iluzji, budowanych na solidnym gruncie buntu, pogłębionego wiedzą z internetu, podsycaną niezrozumieniem innych...

Cholernie trudno jest się z tego uwolnić. Nie tak łatwo zburzyć mury, tak solidnie budowane i pielęgnowane przez czas, w którym to nasze iluzje rządzą nami... Tu potrzebny jest SZOK! Utrata bądź możliwość utraty czegoś, na czym zależy nam bardziej niż na naszych iluzjach...



Jednak ten szok to dopiero początek ciężkiej pracy nad sobą. Długiej drogi do "normalności", czymkolwiek ona jest.

Tu możemy wpaść w BULIMIĘ. Zaczynamy w siebie wpychać takie ilości różnego jedzenia, od których "normalnie" odżywiający się człowiek, nie dałby rady zjeść "na raz". A my potrafimy. Zjemy to wszystko tylko po to, aby za chwilę mieć wyrzuty sumienia większe niż otaczający nas kosmos...

Jest płacz, zgrzytanie zębów, modlitwy, karanie się, postanowienia, że już nigdy więcej nic nie zjem... Jest nienawiść: do siebie, do bliskich, do dalszych, do całego świata, który nam TO zrobił. Bo przecież byłyśmy idealne. Opanowane. Perfekcyjne w każdym calu. A teraz? Teraz jest CHAOS!

CHAOS! Wszystko w nas chce krzyczeć! Nie chcemy dłużej żyć. Nie mamy innych marzeń, cały czas myślimy już o wadze. O centymetrach. O jedzeniu. Jedzeniu, które jest złe. To przez to jedzenie rośnie nam dupa. Robi się cellulit. Rozstępy.



Ile trwa ta faza? To bardzo indywidualna kwestia. To zależy czy pracujesz nad sobą sama czy z kimś. Zależy od tego, czy masz wsparcie osób, na których Ci zależy.

Ja walczyłam sama... Faza walki i chaosu trwała 2 lata...

2 lata ciężkiej pracy...

2 lata nauki czym jest anoreksja...

2 lata zrozumienia jej i zrozumienia siebie...

5 lat budowania zapasu dystansu do siebie i świata...

Całe życie samoakceptacji i walki, by Ana nigdy więcej nie zapukała do moich drzwi...



Pozdrawiam,